Wwlokłam się przez drzwi, kompletnie wyczerpana, i zastałam Deng Jiazhe w trakcie wściekłej tyrady, z palcem wycelowanym w Zhao Mingzhen. Zamarł w bezruchu, gdy mnie zobaczył.
Nie kłopocząc się przebieraniem, weszłam prosto do środka, opadłam na sofę i zrzuciłam buty. Leżałam tam, łapiąc powietrze, całkowicie wyprana z sił.
Krótki spacer prywatną drogą naszego osiedla wydawał się maratonem; to cud
















