Dokładnie tak, jak podejrzewałam. Zhao Mingzhen wcale nie szukała domu; spotykała się z kimś. Z mężczyzną.
Ogarnęła mnie fala niechętnego podziwu. Wyglądało na to, że nie tylko ja mam sojuszników.
Mężczyzna, z którym spotkała się Zhao Mingzhen, był po trzydziestce, barczysty i o szerokich ramionach, o potężnej, krępej budowie. Wydawali się dobrze znać, zamienili zaledwie kilka słów, po czym weszli
















