Zanim zdążyłam wyjść, zadzwoniła Zhou Haizhen. Wysłałam jej moją lokalizację, a ona kazała mi tam na siebie czekać.
Niedługo potem do środka wpadła Zhou Haizhen, a za nią Shen Kuo – ktoś, kogo nie widziałam od wieków, choć byliśmy w stałym kontakcie.
Shen Kuo, ostrożny jak zawsze, zajrzał do sąsiednich lóż, aby upewnić się, że są puste, zanim do nas dołączył.
Skinął mi znajomo głową, wślizgnął się
















