Odprowadziłam go wzrokiem, zaintrygowana. – Czy on naprawdę jest kuzynem Wei Qingchuana? – zapytałam Zhou Haizhen.
– Tak! – Zhou Haizhen przytaknęła stanowczo. – Prawdziwy okaz, gwarantuję.
Cmoknęłam i potrząsnęłam głową. – Jest taki… tajemniczy. Zupełnie niepodobny do swojego kuzyna.
– Więc sugerujesz, że Wei Qingchuan *nie* jest tajemniczy? – skontrowała Zhou Haizhen z wiedzącym błyskiem w oku.
















