Wrócili.
Odwróciłam się na pięcie i popędziłam z powrotem do gabinetu, zaciskając pięści, gdy obserwowałam pasek postępu transferu danych, który pełzł naprzód. Tymczasem z dołu dobiegł odgłos otwieranych i zamykanych drzwi wejściowych, a ja tupnęłam nogą z frustracji.
W końcu transfer się zakończył. Wyrwałam pendrive'a, zatrzasnęłam laptopa i wybiegłam z gabinetu. Słyszałam już ich kroki na schoda
















