Słyszałam, jak wychodzą, ich kroki szybko cichły. Chwilę później weszła Zhao Mingzhen, balansując z Sanbao na jednym biodrze i niosąc miseczkę z lekarstwem w drugiej ręce. Odstawiła naczynie. – Wypij to – powiedziała. – Wrócę po miseczkę za chwilę.
Odwróciła się i wybiegła, nie czekając, aż wypiję.
Wpatrywałam się w ciemny płyn, myśli galopowały mi w głowie. Musiałam zachować próbkę, wydostać ją s
















