Zaciekawiona tym, w co wpatruje się Zhao Mingzhen, przybliżyłam obraz na ekranie, ale nie potrafiłam nic z niego wyczytać.
Wtedy usłyszałam pytanie Zhao Mingzhen: „Skąd to masz?”
Na twarzy Zhao Minglan rozlał się wyraz triumfującej pychy. Podniosła dłoń do szyi, śmiejąc się bezczelnie, i zagruchała przesłodzonym do mdłości głosem: „Pan mi to dał! Powiedział, że jestem po prostu urocza! Kupił mi te
















