PERSPEKTYWA CASSIDY
Reszta tygodnia upłynęła mi jak w mgle. I oto nastał poniedziałek. Dzień, którego obawiałam się od chwili, gdy dotarło do mnie, że moje życie już nigdy nie będzie normalne.
Na zewnątrz, na podjeździe, mruczało matowoczarne Maserati Quattroporte. Smukłe, groźne i aż nazbyt błyszczące. W chwili, gdy do niego wsiadłam, poczułam się całkowicie nie na miejscu. Skórzane fotele miały
















