Ludzka Luna i jej alfy trojaczki

Ludzka Luna i jej alfy trojaczki

Autor: Aeliana Moreau

2: Zablokowany
Autor: Aeliana Moreau
13 cze 2026
CASSIDY To, co się stało, to brutalne nękanie. Dotkliwe. Jednak nawet godziny po tych torturach z jego ręki, wciąż nie mogłam w to uwierzyć. Nigdy wcześniej nie byłam tak jawnie prześladowana. Owszem, jako człowiek i przedstawicielka Poziomu Dun bywałam lekceważona i pogardzana nawet przez innych z mojego poziomu. W Lunaris hierarchia była prawem, a każdy potrzebował kogoś, nad kim mógłby czuć się wyżej, by poprawić sobie samoocenę. Ale to, co zrobił Kaidan, przekraczało moje najśmielsze wyobrażenia. Kilka godzin później, gdy szkolna pielęgniarka opatrzyła moje rany i podała mi silny środek przeciwbólowy, wciąż nie mogłam wyrzucić tego z głowy. Ta nienawiść w jego oczach, gdy rzucał piłkami, ten jad w głosie, gdy zapowiadał, że zamieni moje życie w piekło. To było wściekłe i potworne. Nienawidził mnie, choć nigdy wcześniej nawet ze mną nie rozmawiał. Zastanawiałam się, dlaczego właściwie tak bardzo mnie nienawidzi. Musiałam zmuszać się, by o tym nie myśleć, by nie rozpamiętywać upokorzenia, bo to tylko wywoływało świeże łzy w moich oczach. — Tak mi przykro — głos Keiry przerwał moje myśli. Zasłony rozsunęły się i dziewczyna weszła do środka. — Zaglądałam do ciebie wcześniej, ale spałaś. Czujesz się już lepiej? Usiadła na stołku obok i patrzyła na mnie, jakbym była zrobiona z najkruchszego szkła. — Tak, leki zdziałały cuda. Wyraźnie odetchnęła z ulgą. — Tak się cieszę. Przykro mi, że musiałaś przez to przejść. Po prostu… to żadna tajemnica, że Kaidan Thorndrake nienawidzi ludzi, jakby byli największą klątwą w jego życiu. Nadstawiłam uszu. — A dlaczego? Wzruszyła ramionami. — Nikt nie wie, po prostu ich nienawidzi. A właściwie — zniżyła głos i nachyliła się do mnie — wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jesteś pierwszym człowiekiem w Lunaris. Słyszałam o dwóch innych osobach, które tu studiowały w różnych latach, ale zawsze kończyły, rzucając szkołę po potwornym znęcaniu się ze strony Kaidana. Krąży opinia, że Kaidan sam organizuje te stypendia tylko po to, by mieć kogo dręczyć i zmieniać w cienie ich dawnych wersji. Nie wiem, o co chodzi, ale on czerpie chorą satysfakcję z terroryzowania ludzi. Mój żołądek wykręcił się z obrzydzenia. — To chore. Ale dlaczego? Czy jakiś człowiek skrzywdził go w przeszłości? — Nikt nie wie, ale wątpię, by za tą irracjonalną nienawiścią kryła się jakaś smutna historia. Wiesz, jak to jest z władzą: potężni ludzie po prostu chcą polować na słabsze stworzenia. Pokręciłam głową. Nie kupowałam tej teorii o samej władzy. Jego słowa i czyny sugerowały, że napędza go coś silniejszego, ale w gruncie rzeczy nie obchodziło mnie to ani jego chore gierki. Wiedziałam jedno: za nic w świecie nie opuszczę Lunaris. To była jedyna dobra rzecz w moim życiu i zamierzałam trzymać się jej tak długo, jak tylko zdołam. — Po prostu staraj się być jak najbardziej niewidoczna. Jesteśmy już w przedostatniej klasie, zanim się obejrzymy, będziemy kończyć szkołę. Miejmy nadzieję, że znajdzie coś innego, co odwróci jego uwagę od ciebie. Już miałam odpowiedzieć, gdy główne drzwi otworzyły się i grupa szepczących dziewcząt weszła do części sypialnej naprzeciwko nas. — Przez chwilę myślałam, że Kaidan naprawdę wybrał sobie dziewczynę. I to ludzką! Poczułam się fatalnie, ale okazało się, że chciał ją tylko ustawić do pionu. Ooo, to był taki satysfakcjonujący widok. Jej krzyki, krew… To mnie uszczęśliwiło. Wydałam sto tysięcy na lifting biustu i zrobienie tyłka, bo zamierzam go uwieść na nadchodzącym Balu Lampionów. Szkoda by było, gdyby już się kimś zainteresował. Jedna z nich mówiła, a ja wymieniłam spojrzenia z Keirą. — Nie łudź się, Sloane — rozpoznałam drugi głos natychmiast. To była Sienna Rossi, oficjalna królowa szkoły, która, pech chciał, była moją współlokatorką. — Sztuczny tyłek nie sprawi, że Kaidan cię przeleci. — A ty? Jak udało ci się sprawić, że wszechpotężny kobieciarz Ryker zaczął się z tobą spotykać i przestał skakać z kwiatka na kwiatek? — spytała trzecia dziewczyna. Nie musiałam widzieć Sienny, by wiedzieć, że uśmiecha się w ten swój typowy, dumny sposób. — Po prostu uzależniłam go od tej cipy. Wiecie, powiedział, że nigdy nie miał lepszej partnerki seksualnej. — Więc to tylko seks? — pierwsza dziewczyna zachichotała; był to gorzki, pogardliwy dźwięk, który poniósł się po pokoju. — On jest Alfą, a ty Gammą. Nie macie wspólnej przyszłości. Może i lubi cię ruchać, ale niedługo znajdzie swoją towarzyszkę, a ty pójdziesz w odstawkę. — Ooo, słodka Sloane, aż bije od ciebie goryczą — jej ton był sarkastycznie przymilny. — I tak, Ryker pewnie niedługo znajdzie towarzyszkę. Ma w końcu osiemnaście lat, ale jeśli czegoś jestem pewna, to tego, że ją odrzuci, jeśli mu każę. Sloane znów zachichotała. — Nie oszukuj się, Rossi, nie jesteś aż tak ważna. To, że stałaś się częścią Złotej Elity tylko dlatego, że jesteś ulubioną dziurą Rykera, nie oznacza… Siarczyście wymierzony policzek przerwał jej wpół zdania. — Wynoś się — warknęła Sienna. — Skończyłam być miła dla zgorzkniałej przyjaciółki. — Wow. Sienna, uderzyłaś mnie. — I zrobię to znowu, jeśli natychmiast nie znikniesz mi z oczu. Zapadła całkowita cisza, po czym usłyszałyśmy kroki maszerujące ku drzwiom, ich otwarcie i głośne trzaśnięcie. Siedziałyśmy w bezruchu, dopóki Sienna i jej druga koleżanka nie skończyły tego, po co przyszły, i nie wyszły. Dopiero wtedy my też się stamtąd zabrałyśmy, bo czasami podpadnięcie Siennie mogło stać się największym koszmarem. Kolejne dni były walką o przetrwanie. To, że Kaidan publicznie mnie dręczył, musiało dać innym uczniom zielone światło, bo co rusz potykałam się o wystawione nogi, znajdowałam martwe zwierzęta w szafce albo patrzyłam, jak zdjęcia z momentu, gdy Kaidan rzucał we mnie piłkami, są przerabiane na gify i memy. Keira mogła pomóc tylko do pewnego stopnia. Moja własna wytrzymałość też miała swoje granice. Mogłam jedynie udawać, że to mnie nie dotyka, że jestem odporna na ich nękanie, mimo że potajemnie płakałam pod prysznicem, przytłoczona myślą, że zawsze spotykają mnie rzeczy, które mają mnie złamać. Wychowana w biedzie, poniżana przez bogaczy, dla których pracowała mama. Utrata mamy, mojej jedynej rodziny, w wieku siedemnastu lat. A teraz patrzenie na to, jak szkoła zamienia się w piekło. To było za dużo. Nie widziałam Kaidana od tamtego dnia, ponieważ poza lekcjami WF-u nie mieliśmy jak na siebie wpaść. Cztery poziomy w Lunaris miały oddzielne klasy, stołówki, mundurki, parki i strefy wypoczynku. O ile sam by mnie nie szukał, nie spotkalibyśmy się poza salą gimnastyczną. ******* Wsiadłam do szkolnego autobusu, ignorując spojrzenia, i skierowałam się do jedynego wolnego miejsca, ponieważ wszystkie inne nieobsadzone fotele były zajęte przez torby lub inne przedmioty. Kiedy chciałam usiąść, mój tyłek uderzył o podłogę z tak przeszywającym bólem, że krzyknęłam. Cały autobus wybuchł głośnym, szydzącym śmiechem. Podniosłam się i zobaczyła, że jeden z moich kolegów z klasy odsunął krzesło, sprawiając, że upadłam. — Ależ to był dźwięk — zakpił. — Ciekawe, czy wydawałabyś lepsze odgłosy, skacząc na moim kutasie. Powinienem być wspaniałomyślny i pozwolić ci się ujeździć, nie sądzisz? Czy to nie byłoby spełnienie twoich marzeń? W autobusie wybuchła jeszcze głośniejsza salwa śmiechu. Przed oczami stanęła mi czerwień, a krew zawrzała. Moje dłonie same zacisnęły się w pięści. — Wolałabym pieprzyć się ze świnią — wypaliłam. — Coś ty powiedziała? — Wstał, górując nade mną, a jego oczy rozbłysły kolorami jego wilka. Poczułam lęk, ale zdusiłam go w sobie. — Powiedziałam, że wolałabym świnię, a to oznacza, że jesteś od niej gorszy. Brzydszy. Grubszy. I brudniejszy. — Ty nędzna… — warknął, unosząc rękę z wysuniętymi pazurami. Zanim jednak zdołał mnie uderzyć, przerwał mu głos panny Margot, naszej nauczycielki wiedzy o społeczeństwie. — Siadajcie, moi drodzy. Zaraz ruszamy. Posłał mi mordercze spojrzenie, zgrzytając kłami, po czym usiadł. Poprawiłam krzesło i również zajęłam miejsce. Jechaliśmy na wycieczkę do Cytadeli. Byli tam tylko uczniowie Poziomu Dun, a Keira nie mogła pojechać z powodu nagłej sytuacji rodzinnej. Rozważałam rezygnację, ale nie chciałam wyjść na tchórza uciekającego przed prześladowcami. Teraz, gdy moi koledzy z klasy śpiewali na całe gardło hymn szkoły i hymn państwowy, gdy przyjaciele robili sobie wspólne zdjęcia i pokazywali historyczne miejsca, zaczynałam żałować swojej decyzji. To przypominało mi, jak bardzo jestem samotna bez Keiry. Żeby się odwrócić uwagę, założyłam słuchawki i zajęłam się oglądaniem teledysków BTS. To zadziałało. W mgnieniu oka zapomniałam, gdzie jestem, a jedynym, co się liczyło, był głęboki głos V. Słuchawki zdjęłam dopiero pod Cytadelą. Była to gigantyczna budowla, od dawna niezamieszkana, ale zachowana jako miejsce historyczne. Przewodnicy pokazali nam wszystkie sale i wszystko wyjaśnili. Pokojem, który uznałam za najbardziej fascynujący, było Sanktuarium Ciszy. Nieważne, jak głośno byś tam krzyczał, nikt na zewnątrz cię nie usłyszy. To było intrygujące, a zarazem bardzo, bardzo przerażające. Wszyscy robili sobie nawzajem ładne zdjęcia, a ja nie miałam nikogo, kto mógłby zrobić mi moje. Selfie moim iPhone'em 8 były równie złe, co brak zdjęć. — Chcesz, żebym ci zrobiła zdjęcie? — zapytała znajomo wyglądająca dziewczyna, o której wiedziałam, że jest z mojej klasy. To wystarczyło, by w moim sercu zakwitła nadzieja. Może jednak nie byłam wyrzutkiem. Może komuś zależy. — Tak, pewnie. Wyjęła swój telefon, iPhone'a z trzema obiektywami, i zaczęła mi robić zdjęcia. — Wow, wyszły naprawdę świetnie — powiedziałam, gdy mi je pokazała. — Dziękuję. — Jasne, chcesz kilka przy tronie? — zapytała z takim entuzjazmem, że powinnam była zauważyć, że coś jest nie tak, ale byłam tak wdzięczna za towarzystwo, że o tym nie pomyślałam. — Chętnie, dzięki. — Podeszłyśmy do sali tronowej, która była niemal pusta. Po zrobieniu zdjęć, dziewczyna wskazała mi strategiczne punkty, w których miałam pozować. Posłuchałam jej, a gdy stanęłam przed jednymi z drzwi, podeszła, by pokazać mi efekt, i nagle z całych sił pchnęła mnie na skrzydło drzwi. Siła uderzenia sprawiła, że drzwi się otworzyły, a ja wpadłam do środka. Zanim zdążyłam podnieść się z podłogi, ona już je zamknęła. Waliłam w nie z całej siły, ale gdy się odwróciłam i zobaczyłam, co to za pomieszczenie, dotarło do mnie, jak marne są moje wysiłki. To było Sanktuarium Ciszy. — Cóż — odezwał się z zewnątrz męski głos należący do chłopaka, z którym starłam się w autobusie. — Baw się dobrze, zamieniając się w kupkę kości, bo dopilnuję, żeby nikt cię nigdy nie znalazł. Potem roześmiał się głośno, sadystycznie i szydząco. Moja krew zaczęła pulsować szybciej, a strach przejął kontrolę nad całym moim ciałem. Waliłam w drzwi jeszcze mocniej, ale to było bezużyteczne. — Masz tu swoje dziesięć dolarów za zwabienie jej do tego pokoju. — Dzięki — odparła dziewczyna, o której myślałam, że jest miła z dobroci serca. Słuchałam, jak odchodzą. Powinnam była wiedzieć, że nie należy jej ufać. Zaledwie kilka dni temu byłam w podobnej sytuacji, bo komuś zaufałam, a teraz znów tu trafiłam. Waliłam w drzwi cały wieczór, aż moje dłonie były posiniaczone i pokiereszowane, aż osunęłam się na podłogę, aż nie zostało we mnie ani krzty siły, aż usłyszałam odgłos odjeżdżającego autobusu. A potem zostałam sama w cichej, ciemnej sali.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

2: Zablokowany – Ludzka Luna i jej alfy trojaczki | Czytaj powieści online na beletrystyka