POV Cassidy
Zanim dotarliśmy na obrzeża, słońce chyliło się już ku zachodowi, malując niebo odcieniami pomarańczu i fioletu. Kaidan szedł przed siebie, jakby zapadający zmrok nie miał znaczenia, ale ja wciąż rozglądałam się dookoła, czując niepokój z powodu cieni kładących się na pustkowiu.
Miejsce, do którego nas przyprowadził, nie należało do przytulnych. Szczerze mówiąc, wyglądało jak sceneria
















