POV Kaidan
Ból w mojej klatce piersiowej tylko się nasilał.
Nie był ostry ani nagły. Był powolny. Rozprzestrzeniał się jak trucizna, która wkradła się do mojej krwi i tam osiadła, ciągnąc wszystko inne na dno. To nie było już tylko fizyczne. Było w moim umyśle. Żebrach. Kręgosłupie.
Wszędzie.
Sen był teraz żartem. Nie spałem porządnie od tygodni, ale dzisiejsza noc była czymś zupełnie innym. Dzisi
















