POV Cassidy
Był poniedziałkowy poranek, a ja czułam się całkowicie wyżęta.
I to nie w taki sposób, który mógłby naprawić sen. Moje nogi pracowały. Oczy miały otwarte. Stałam w pionie. Ale psychicznie? Ryker wyżął mnie jak ręcznik w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin.
Od tamtego ranka krążył wokół mnie jak jakaś absurdalnie natrętna niania z nadmiarem energii i zerowymi barierami. To trwało
















