Ludzka Luna i jej alfy trojaczki

Ludzka Luna i jej alfy trojaczki

Autor: Aeliana Moreau

5: Związany z nią
Autor: Aeliana Moreau
15 cze 2026
CASSIDY Kolejna godzina minęła jak w mglistym śnie. Od strażników podających książętom płaszcze, by mogli się okryć – co uświadomiło mi, że od początku nocy byli nadzy – przez prowadzenie do najbardziej luksusowego samochodu, jaki w życiu widziałam, aż po zatrzymanie się przed Królewską Twierdzą. Prowadzono mnie przez wysokie mury i lśniące korytarze, bym w końcu stanęła przed obliczem Króla Alfy i Królowej Luny. Mijały minuty, a ja w ich obecności niemal nie oddychałam. Na swoich tronach wyglądali na potężniejszych niż życie, a aura, którą emanowali, sprawiała, że czułam się przy nich jak pyłek. W sali była jeszcze jedna kobieta, siedząca na podłodze, z koralikami kauri na kostkach i nadgarstkach. Niepokojący klimat, który wokół niej wisiał, był zbyt silny, by go przeoczyć. Próbowałam trzymać wzrok wbity w podłogę, zniknąć w samej sobie, żeby o mnie zapomnieli, ale w końcu coś mnie zmusiło, bym znów spojrzała w górę – prosto na Lunę Valerie. Patrzyła na mnie. To dlatego mój szósty zmysł kazał mi podnieść głowę. Przyglądała mi się tak, jak obserwuje się okaz badawczy, jakby próbowała dostrzec wszystkie moje składowe i zrozumieć, o co tyle hałasu. Dlaczego zwykła ludzka dziewczyna została towarzyszką jej trzech synów? To było wytrącające z równowagi. Wtedy uśmiechnęła się w sposób, który rozjaśnił całą jej twarz. Zanim jeszcze się odezwała, poczułam dziwny spokój. — Odpręż się, dziecko. Nie zamierzamy cię ugryźć, a jak się okazuje, jesteś teraz częścią nas. Nieeee. Chciałam krzyczeć, że to pomyłka albo błąd w obliczeniach, że nie ma mowy, bym była z którymkolwiek z nich związana. Chciałam wrócić do hostelu, do bezpiecznego pokoju. To zabawne, że zawsze nienawidziłam tego pokoju przez Siennę, a teraz wolałabym jej apodyktyczne zachowanie od tego koszmaru. W zasadzie dałabym wszystko, by wejść teraz do pokoju i zobaczyć, jak Sienna wyrzuca moje rzeczy. — I co, ustaliliście już, że ona jest oszustką? Głos Kaidana oznajmił ich przybycie. Bracia weszli do sali, już w pełni ubrani, i zajęli miejsca na sofach. — Ona nie jest oszustką. — To była wiedźma siedząca na podłodze. Wpatrywała się we mnie w sposób, od którego włoski na moim ciele stanęły dęba. Chciałam po prostu stąd wyjść. — Cóż, musi nią być — kontynuował Kaidan z nieskrywaną pogardą. — Nie ma mowy, żebyśmy byli z nią związani. — Obawiam się, że jest inaczej, mój książę. Ona jest waszą towarzyszką, tak samo jak towarzyszką waszych braci. Nosi w sobie potężną i niespotykaną aurę, której nie posiadają nawet królewskie wilczyce. To dlatego mogła kroczyć przez Astralne Ostępy, to dlatego święty księżyc w pełni, którego nie widziano od stuleci, ukazał się, by poprowadzić ją do was. Ona jest waszą towarzyszką, królewską księżniczką Luną. Obwieściła to, co poczułam jako wyrok śmierci. Im dłużej przebywałam w tej sali, tym bardziej traciłam kontakt z rzeczywistością. Wszystko, co mówiła o mnie, nie mogło być prawdą. Nie noszę w sobie żadnej potężnej aury. Wszystko, co noszę, to lata bólu, cierpienia i głodu. — Cóż, to stek bzdur i musisz to naprawić… — Waż słowa, Kaidan — odezwał się Król Alfa cichym głosem, który jednak niósł w sobie taki ciężar, że zagłuszył wszystko inne. — Będziesz odnosił się do Sybil z szacunkiem. Kaidan skłonił się w przeprosinach, ale w jego wyrazie twarzy nie było ani krzty skruchy. Pięści miał zaciśnięte, a z oślepiającej wściekłości w oczach wynikało, że chętnie zabiłby i Sybil, i mnie, byle tylko uwolnić się od tej zakazanej więzi. — A co, jeśli nie chcemy tej więzi? — spytał Cyprian. — Czy możemy ją odrzucić? — Nie. Książęta Alfa nie mają swobody odrzucania towarzyszek, a już na pewno nie tej wyjątkowej. Bogini Księżyca nie popełnia błędów, a skoro złączyła z wami tę ludzką dziewczynę i sprawiła, że znaleźliście ją tej nocy, to znaczy, że jest ona przeznaczona dla waszej trójki. Niedopełnienie obowiązku naznaczenia jej i przyjęcia wiązałoby się z surowymi konsekwencjami nie tylko dla was, ale dla całej watahy. To sprzeciwienie się bezpośredniemu nakazowi Bogini, co pociągnie za sobą straszliwe reperkusje. W pokoju zapadła gęsta cisza. Przełknęłam ślina. Po prostu patrzyłam, jak to wszystko się rozwija, czekając, aż niewidzialny reżyser krzyknie „cięcie”, bym mogła wrócić do normalnego życia. — Ja tego nie chcę — wszystkie głowy w sali zwróciły się w moją stronę i dopiero wtedy dotarło do mnie, że to ja przemówiłam. — Nie chcę być z nimi związana, chcę po prostu wrócić do szkoły. — Przykro mi, Cassidy Renn, córko Anny i Bena, pierwszy człowieku połączony z książętami Alfa. To nie zależy od ciebie. — Mówi mi pani, że nie mam nic do powiedzenia w sprawie własnego życia? — Bogini Księżyca tak zarządziła. — Nie służę żadnej Bogini Księżyca. Jestem człowiekiem. Nie muszę tańczyć, jak mi zagra. Sybil tylko uśmiechnęła się do mnie. — Więc mówi pani, że nie ma wyjścia z tej więzi? — spytał ponownie Cyprian. Zerknął szybko na Kaidana, który zamiast wyglądać na wściekłego, sprawiał wrażenie pokonanego, jakby usłyszał najgorszy wyrok w życiu. — Musi być jakiś sposób. — Jedynym wyjściem jest śmierć! — wykrzyknęła czarownica. Na krótką chwilę jej oczy stały się całkowicie białe, a koraliki kauri na jej nadgarstkach i kostkach zadrżały, choć siedziała zupełnie nieruchomo. — Dopóki ona nie umrze, jesteście z nią związani do końca życia. — Wystarczy — Luna Valerie podniosła się. — Sybil, możesz odejść. Sybil również wstała, skłoniła się i wyszła, a jej ozdoby nie wydały przy tym ani jednego dźwięku. Król Alfa także opuścił salę; książęta powstali, gdy wychodził, a ja z trudem dźwignęłam się z siedzenia. — Ja… muszę wrócić do szkoły — powiedziałam do nikogo konkretnego, po prostu czując potrzebę ogłoszenia tego przed wyjściem. Tylko Luna Valerie uśmiechnęła się na moje słowa. Podeszła do mnie, a jej czarna szata ciągnęła się za nią po podłodze. — Jesteś teraz częścią nas, dziecko, a Królewska Twierdza to od dziś twój dom. Zostaniesz zaprowadzona do swojego pokoju przez przydzieloną ci służącą, która pomoże ci zaadaptować się w nadchodzących dniach. Otworzyłam usta, by zaprzeczyć, ale ona już się odwróciła i wyszła. Zostałam z milczącymi książętami przez minutę, która dłużyła się jak dekady, dopóki służąca nie weszła do sali, dygnęła przed książętami – którzy ją zignorowali – i wyprowadziła mnie na zewnątrz. — Zostaw nas — ledwie zrobiłyśmy dziesięć kroków, gdy usłyszałyśmy głos za plecami. To był Kaidan, który nagle wyrósł tuż przy nas. Służąca czmychnęła, zostawiając mnie z sercem walącym jak oszalałe ze strachu przed nim. Co on teraz zrobi? — Przepraszam — powiedział, a jego ponury ton niemal pozbawił mnie tchu. Chwileczkę… co? — Naprawdę przepraszam za to, jak traktowałem cię w szkole, za to, że dałem dzieciakom zielone światło do znęcania się nad tobą. Wiem, że to twoja zemsta na mnie, ale proszę, musisz to odczynić — podszedł bliżej, przyciskając mnie niemal do ściany. — Proszę, to dla mnie gorsze niż wyrok śmierci. To mnie zabija. — Naprawdę brzmiał, jakby go to zabijało. Na jego twarzy malowała się czysta udręka. Oczy mu zaszły mgłą, a całe ciało drżało. Czymkolwiek był ten ból, nie był to tylko ból emocjonalny. — To mnie wykańcza. Nie mogę być związany z człowiekiem. Nie mogę patrzeć na człowieka i widzieć w nim towarzyszki. To dla mnie potworna kara. Proszę, cofnij to, jakąkolwiek czarną magię rzuciłaś, żeby nas spętać. Proszę! Zakrztusił się głosem i wbrew sobie poczułam współczucie. Czułam jego udrękę i ból, czułam jego nędzę, a moje własne oczy też zwilgotniały. — Nic nie zrobiłam. — Jeśli będę musiał cię przeprosić przed całą szkołą, zrobię to. Tylko proszę, odczynij to coś. Wyzwól mnie z tych kajdan! — Nie wiem jak! Nic nie zrobiłam! Odetchnął głośno, po czym ukrył twarz w dłoniach. Gdy podniósł głowę, widziałam, że na jego twarzy znów maluje się szaleństwo. Instynktownie się cofnęłam. — Więc nic nie zamierzasz zrobić? — Nie mam co zrobić. Przecież wiem… — Dobrze! — odsunął się ode mnie, a jego gniew stał się zimny i cichy. — Niech więc będzie po twojemu. I przygotuj się na konsekwencje. Z tymi słowami odszedł, zostawiając mnie z walącym sercem i drżącym ciałem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

5: Związany z nią – Ludzka Luna i jej alfy trojaczki | Czytaj powieści online na beletrystyka