PERSPEKTYWA VANCE'A
Słowo „wściekły” nawet w przybliżeniu nie oddawało tego, co czułem, gdy wraz z moimi ludźmi pędziliśmy do klubu wilkołaków, do którego skierowała nas Greta. Głośny tętent końskich kopyt uderzających o ziemię nie wystarczał, by wyrwać mnie z mrocznych wizji kary, jaką dla niej obmyślałem.
Pomyśleć, że spędziłem tyle czasu, myśląc o niej, po tym jak wcześniej marnowałem go na spr
















