Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa

Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa

Autor: Victoria Saye

ROZDZIAŁ 3: NOWE POSIADANIE
Autor: Victoria Saye
3 maj 2026
PW Vance'a Kiedy dotarłem do nędznego domostwa Cassiana i zobaczyłem bladą twarz na jego obliczu, wiedziałem, że dziewczyna uciekła — co było nawet lepsze. To dało mi dobry powód, by zabić ją na jego oczach. Tak samo jak on zamordował moją córkę i rodziców, ja zamierzałem rozedrzeć jego córkę przed nim — tuż zanim zabiję również jego. Bestia we mnie cieszyła się na myśl o pościgu. Rozkazałem moim i jego strażnikom zostać, a sam ruszyłem za nią. Zabijanie ofiary było zabawne tylko wtedy, gdy rzeczona ofiara była zdesperowana. Sienna, jak ją nazywali, okazała się właśnie taka. Idealnie! Moja wilcza natura przejęła kontrolę. Jej zapach unosił się w okolicy, co ułatwiało tropienie. Ale im bardziej się zbliżałem, zapach nie był już taki sam. Został okryty szczególną, wabiącą aurą, która przyciągała mnie do niej. Teraz, gdy miałem ją w ramionach, zrozumiałem, dlaczego mój wilk wyczuwał taką woń. Więź wciągnęła mnie głębiej w jej oczy. Widziałem poza łzami i strachem w niej ukrytym. Widziałem zniewagi, które znosiła przez całe życie i w tym momencie owładnęła mną silna chęć zabicia każdego z tych, którzy odważyli się sprawić jej ból. — Moja! — warknął mój wilk. Więź splotła się między nami i przez sekundę nie mogłem trzeźwo myśleć. Chciałem więcej tej kobiety w moich ramionach. Dwa moje palce powędrowały do jej pełnych, małych warg, a ich miękkość sprawiła, że coś we mnie pękło. Zanim zdołałem się powstrzymać, pochyliłem się nad nią i zawładnąłem jej ustami. Mój wilk mruczał z satysfakcją, gdy więź partnerstwa zaciskała się mocniej między nami. W moim ciele toczyła się wewnętrzna walka. Nie mogłem zaakceptować jej jako mojej partnerki po tym wszystkim, co zrobił mi jej ojciec. Chciałem ją zarżnąć na jego oczach. Chciałem łamać jej członki, aż nic z niej nie zostanie. A jednak mój wilk jej pragnął — i to desperacko. Moja ręka na jej szyi zacisnęła się mocniej, gdy pogłębiłem pocałunek, wsuwając język głęboko w jej usta. Chciałem posmakować każdej jej części. Chciałem wiedzieć, co czyniło ją tak wyjątkową, że bogini zdecydowała się skazać mnie na tak bezużyteczną partnerkę jak ona. Ale im dłużej ją całowałem, tym bardziej poplątane stawały się moje emocje. — Pierdolić to! — syknąłem, odrywając usta od jej warg, nie omieszkując ich przy tym rozciąć, by poczuć smak jej krwi. Na moją twarz wypłynął grymas uśmiechu, gdy zobaczyłem, że jej strach powrócił. Jej zielone oczy rozbiegały się w panice, gdy na mnie patrzyła. Z moich dłoni wysunęły się pazury, a ja walczyłem z pokusą rozszarpania jej gardła. Pozwoliłem im tylko muskać jej skórę, gdy drżała pod moim dotykiem. — Pozwól, że zabiorę cię do piekła — syknąłem i chwyciłem ją za ramię. — Nie… proszę, nie! — krzyknęła jak przerażone szczenię. Próbowała stawiać opór, ale jej słabe ciało było niczym piórko w porównaniu do mojej wagi. Szarpnąłem ją brutalnie z całą siłą, a impet uderzenia posłał ją na leśną ściółkę. — Odrzuć mnie! — krzyknęła spod moich stóp. Świat zamienił się w bańkę, w której zostałem tylko ja i jej żałosne, małe ciałko. Przechyliłem głowę na bok i opadłem na kolana. — Proszę, odrzuć mnie! Nie musisz… nie musisz akceptować mnie jako partnerki… Proszę, odrzuć mnie… To było intrygujące, jak jej łzy obierały inną drogę, gdy tylko lądowały na jej umazanej pyłem twarzy. — Proszę, Vance… — rozległ się jej głos. Moje źrenice wróciły do jej oczu, a uśmiech stał się jeszcze szerszy. — Są gorsze rzeczy, które mogę ci zrobić… Po co wybierać tak nudne wyjście? Gdy mówiłem, moje pazury wędrowały ścieżką, którą wyżłobiły łzy na jej twarzy. — Ja, Vance Ashcroft, akceptuję ciebie, Sienno Marlowe, córko Cassiana Marlowe’a, jako moją partnerkę… — warknąłem z niegasnącym uśmiechem. Nie zasługiwała na życie. Jej ojciec odebrał mi wszystko. Zabrał moje jedyne dziecko. Zabrał moich rodziców, a bogini popełniła błąd, wybierając ją na moją partnerkę… Nie mogła żyć. Musiałem ją torturować. Obdzierać ze skóry, aż będę mógł kąpać się w jej krwi. — Aargh! — krzyknęła głośniej, gdy mój pazur wbił się głęboko w jej policzek, tocząc krew. — Ciiii… czy boli? Spróbowała się ode mnie odsunąć, ale moja wolna ręka była więcej niż gotowa, by utrzymać ją w miejscu. — Proszę… ja nie… ja nie zrobiłam nic złego… — skomlała, gdy jej krew mieszała się teraz z łzami. Moje pazury weszły głębiej w jej policzek, a jej krzyki stały się muzyką dla moich uszu. Nie miała prawa mienić się niewinną po tym wszystkim, co zrobił jej ojciec. — Może tatuś potrafi na to odpowiedzieć… Albo powinniśmy zapytać mamusię? Ojej, jaka szkoda, zabiłem ją… — Nie! — krzyknęła krótko pomiędzy piękną muzyką, którą tworzyła swoimi łzami. Była taka krucha. Krzywdzenie jej miało być zbyt łatwe. — Chcesz wiedzieć, jak zabiłem twoją mamusię? — Przed moimi oczami wyrosła ciemność pomimo porannego słońca i błysnął mi piękny obraz jej nędznej matki. Pokręciła głową, odmawiając słuchania, ale marnowała czas. Jej łzy i krzyki nic dla mnie nie znaczyły. Była córką Cassiana. Zdrajczynią i kłamczuchą. Jedyne, na co zasługiwała, to ból. — Miała włosy dokładnie takie jak twoje… — zacząłem, gdy mój pazur wysunął się z jej policzka. — …żałośnie błagała o litość, kiedy wyrywałem jej włosy z głowy, pasmo po paśmie, zanim wyrwałem jej serce… Sienna zakwiliła, a na mojej twarzy odmalowała się satysfakcja. — Dlaczego miałbyś zrobić coś takiego, moja biedna matka nie skrzywdziłaby nawet muchy! — zapłakała. Chwyciłem ją za szyję z siłą, której się nie spodziewała. — Gdzie była ta cholerna bogini, kiedy twój tatuś zarżnął moje dziecko? — Mój głos zagrzmiał w lesie, zostawiając w powietrzu dzwoniący dźwięk. Przechyliłem głowę i patrzyłem, jak Sienna drży z przerażenia. To było ekscytujące. — A teraz twój nędzny ojciec-głupiec sprzedał cię mi jako zadośćuczynienie… Gdyby twoja wilczyca nie była wyjątkowa, z przyjemnością zabiłbym cię w ten sam sposób co twoją matkę już teraz… — Nie, nie, proszę… Nie… — cicho skomlała, kręcąc głową tak mocno, jak tylko mogła. — Nie martw się, jesteś słaba i bezużyteczna, ale nie całkowicie… — Spojrzałem głęboko w jej przerażone zielone oczy. — Będziesz dobra do rozpłodu… Dobra do seksu — szepnąłem i zaśmiałem się gardłowo, gdy zapłakała głośniej w strachu przed tym, co miało nadejść. — No dalej, zabierzemy cię do twojego nowego domu. — Wyjąłem pazury z jej szyi i wyprostowałem się. Mogłem pozwolić jej iść obok mnie, ale to byłoby zbyt łatwe. Musiała zacząć odbywać karę już teraz. Wlokłem ją za nogę, ciesząc się każdym bolesnym dźwiękiem, który wydobywał się z jej pięknych ust. Cassian i jego strażnicy czekali na mnie przy ścianie lasu. Złowieszczy uśmiech wykwitł na moich wargach, gdy napawałem się widokiem przerażenia na jego twarzy. Podszedłem do środka i rzuciłem Siennę jak worek zepsutego mięsa. Potem odwróciłem się do moich strażników. — Zabierzcie te nędzne rzeczy, które może posiadać, i zabierzcie ją ze sobą. Muszę się zdrzemnąć — powiedziałam i ruszyłem do mojego czekającego już pojazdu. — Czy ma jechać z panem, panie? — zapytał strażnik za moimi plecami. — Chyba nie chcesz, żebym pożywił się nią podczas podróży, co? Strażnik skłonił się szybko i podszedł do miejsca, w którym ją porzuciłem. Wsiadłem na tylne siedzenie mojego wozu i zamknąłem oczy, pozwalając ciału się odprężyć. Cassian pożałuje zawarcia ze mną tego układu. Zanim skończę z jego córką, on rozpadnie się razem z nią. Z Rivenmoor do Dravenfell była zaledwie godzina drogi. Posiadanie dziecka z córką Cassiana uczyni moje królestwo jeszcze silniejszym. Najwyraźniej Cassian twierdził, że ma wyjątkową wilczycę. Pomyślałbym, że kłamie, będąc tym nędznym zdrajcą, którym był, ale wyczułem ją pod powierzchnią, gdy się z nią skonfrontowałem. Kiedy to połączy się z moją krwią, mój rodowód będzie nie do ruszenia. Gdy tylko kolumna pojazdów zatrzymała się przed moim pałacem, wysiadłem i pomaszerowałem do środka. — Mój królu — przywitała mnie Martha, gdy wchodziłem. — Ah, jesteś właśnie osobą, której potrzebowałem — powiedziałem, klaszcząc w dłonie z mroczną ekscytacją. Starsza kobieta spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami, ale znała swoje miejsce. — W jednym z pojazdów jest potargana omega. Zaprowadź ją do wolnego pokoju gościnnego na niższym piętrze i umyj ją. Będę potrzebował jej ciała za trzydzieści minut. — Tak, mój królu — odpowiedziała i ponownie skłoniła głowę. Usatysfakcjonowany udałem się do swojego pokoju. Córka Cassiana była tu po to, by zostać rodzicielką. Da mi dziedzica, a wtedy w końcu dopełnię zemsty. Mój wilk zawarczał. Nienawidził myśli o utracie partnerki, którą właśnie znaleźliśmy. Moje serce zabolało na myśl o ponownym byciu pozbawionym mate. Ale była to konieczna krzywda, którą musiałem znieść. Cassian musi zapłacić. I im szybciej to się skończy, tym lepiej. **** Znajomy zapach pałacu uspokoił moje nerwy, gdy schodziłem do pokoju. Mój wilk był podekscytowany bliskością Sienny, a ja uśmiechnąłem się do siebie, zdając sobie sprawę, że mój plan zaspokoi zarówno to denerwujące przyciąganie więzi, jak i moje prawdziwe zamiary. Podszedłem do drzwi i pchnąłem je bez pukania. — Mój królu! — Martha wykrztusiła z siebie, gdy moja wysoka postać wypełniła pomieszczenie. — Możesz odejść — powiedziałem i przyjrzałem się kobiecie, którą służąca żałośnie próbowała zasłonić. Jej włosy wciąż były mokre, ale ubrana była w prostą czarną suknię, która sprawiała, że jej zielone oczy się wyróżniały. Była piękna. Piękne płótno, które zamierzałem zniszczyć. Martha szybko wyszła z pokoju, zostawiając mnie samego z przerażoną młodą kobietą. Podszedłem do łóżka i usiadłem na brzegu, po czym delikatnie klepnąłem miejsce obok siebie, dając jej znak. — Siadaj — rozkazałem. Powoli przesunęła się na sam koniec łóżka i usiadła. — Vance… Ja… — zaczęła mówić, ale podniosłem rękę do jej twarzy, a moje oczy natychmiast pociemniały. — Zasada numer jeden: nigdy nie nazywaj mnie po imieniu. Mów do mnie: Panie. Rozumiesz? Usłyszałem wyraźny dźwięk, jaki wydała, przytakując głową. Coś w sposobie, w jaki poruszyła głową, podnieciło mojego wilka. Z prędkością, której nie mogła pojąć, zerwałem się na nogi i zacząłem iść w jej stronę. — Zasada numer dwa — powiedziałem, a mój głos obniżył się, gdy pożądanie zawładnęło moim ciałem. — Zawsze bądź naga, kiedy jestem z tobą w pokoju… — Proszę… po prostu puść mnie wolno… Obiecuję, że już nigdy nie wejdę ci w drogę — zapłakała, a na mojej twarzy wykwitł zły uśmiech. — Mówiłem ci już, że przygotowałem dla ciebie rzeczy gorsze niż odrzucenie. Zabicie twojej matki sprawiło mi przyjemność, ale kiedy skończę z tobą, będziesz błagać o śmierć, ale nie dostaniesz jej tak łatwo… — zawiesiłem głos, przechylając głowę. Moja wolna ręka powędrowała do jej klatki piersiowej. Rozdarłem część jej sukienki, wystawiając jej piersi na działanie wieczornego powietrza wpadającego do pokoju. — Kiedy dasz mi dziecko… — wycharczałem, gdy mój wzrok spoczął na sterczących sutkach, które się we mnie wpatrywały. — Odedrę cię żywcem ze skóry i pożywię się twoim ciałem. Sprawię, że pożałujesz, iż nie zginęłaś wraz z matką, ale nie dam ci teraz tak łatwej ucieczki. Będziesz musiała zapracować na własny grób, Sienno.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ 3: NOWE POSIADANIE – Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka