Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa

Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa

Autor: Victoria Saye

ROZDZIAŁ 5: ZDZICZAŁE WILKI
Autor: Victoria Saye
30 kwi 2026
PW SIENNY Wyrwałam się z odrętwienia w momencie, gdy potężni strażnicy wrzucili mnie do celi, która od teraz miała być moim pokojem. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do słabo oświetlonej przestrzeni, w gardle poczułam ogromną gulę. Trudno było nazwać to miejscem do życia. Nie było łóżka. Żadnego okna. Żadnej toalety. Tylko zamknięta przestrzeń z drzwiami. Jak na zawołanie, strażnicy z hukiem zamknęli kraty, zostawiając mnie samą z moją nędzą. Jak ja miałam tu przeżyć? Słyszałam o ludziach spadających ze szczytów swojej pozycji, ale nigdy nie sądziłam, że mnie spotka coś jeszcze gorszego. Z pozycji córki alfy, księżniczki, spadłam do roli zwykłej rodzicielki — pozycji niewiele lepszej od niewolnicy. Spojrzałam na moją nędzną namiastkę ubrania i ból we mnie zaczął się rozprzestrzeniać. Łzy z głębi duszy spłynęły mi po policzkach. Czułam się tak obnażona, samotna i wykorzystana. Nawet moja wilczyca milczała. Została zraniona nienawiścią Vance’a do nas i tymi samymi emocjami, które ja do niego żywiłam. Jak moja wilczyca mogła oczekiwać, że zaakceptuję więź z Vance'em? Po tym wszystkim, co zrobił! To on sprowadził to wszystko na mnie. Nienawidziłam go. Brzydziłam się samym jego istnieniem. Na samą myśl, że mnie dotykał. Że odebrał mi dziewictwo i co gorsza, moje zdradzieckie ciało to polubiło. Jak mogłam cieszyć się dotykiem jego ciała we mnie? Jak? Ciepło, które czułam, gdy jego palce poruszały się we mnie; sposób, w jaki moje serce waliło, rozkoszując się każdym pchnięciem… — Aah! — krzyknęłam, gdy ból i gniew, które czułam głęboko w środku, zagroziły, że mnie rozszarpią. Nie powinnam tego lubić. Nie powinnam tego chcieć. Jak mogłam czuć pociąg do mężczyzny, który przyniósł mi tylko cierpienie? Jak mogłam czuć cokolwiek innego niż nienawiść do człowieka, który odebrał życie mojej matce? Musiałam tracić zmysły! Wstrząsały mną dreszcze bólu i rozpaczy, a jedyne, czego pragnęłam, to by ból odszedł. Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej i objęłam ciało ramionami. Łzy wciąż spływały mi po twarzy, ale byłam wyczerpana. Byłam zmęczona całą tą adrenaliną, którą zużyłam w ciągu zaledwie jednego dnia. Byłam zmęczona całym tym emocjonalnym stresem i wkrótce moje ciało poddało się słodkiemu wabieniu snu. Mimo chłodu twardej podłogi pode mną, moje ciało się rozluźniło, a szloch powoli przeszedł w spokojny sen. Ale spokój trwał krótko. Nagły chlust lodowatej wody na moje ciało brutalnie wyrwał mnie ze snu; obudziłam się z bolesnym szarpnięciem. Zerwałam się z podłogi, ocierając twarz w panice i rozglądając się wokół, by zrozumieć, co się dzieje, a jednocześnie uspokoić pędzące serce. I wtedy je zobaczyłam — źródło wody. Wiadro zwisające z czyjejś ręki. Ktoś stał w mojej celi, a kraty drzwi za tą osobą były szeroko otwarte. Przeniosłam wzrok z ręki trzymającej wiadro na twarz i zmrużyłam oczy w konsternacji. To była kobieta i mimo półmroku panującego w celi, nie mogłam zaprzeczyć, że była piękna. Miała kasztanowe włosy ścięte w boba, który sięgał jej ramion, a jej oczy były hipnotyzująco jasnoniebieskie, co zdawało się kontrastować z kolorem włosów. — Kim jesteś? — wyszeptałam, starając się, by zęby nie dzwoniły mi z zimna, gdy lodowata ciecz przesiąkała moją suknię — a raczej to, co z niej zostało. — Jestem Greta i będę twoją nadzorczynią. — Jej głos był stanowczy i tak zimny jak woda, którą mnie oblała. Moje oczy wróciły do wiadra w jej ręku i nie mogłam pojąć, dlaczego musiała go użyć, by mnie obudzić. — Nadzorczynią? — zdziwiłam się na głos. Nie rozumiałam, dlaczego rodzicielka miałaby kogoś takiego potrzebować. — Vance wyznaczył mnie na twoją nadzorczynię i w twoim własnym interesie leży robienie tego, co każę — dodała, jakby czytała mi w myślach. Konsternacja nie znikała z mojej twarzy. Wciąż nie mogłam pojąć, o czym ona mówi. — Ale… jestem rodzicielką — wydukałam. Pozwoliła wiadru upaść na betonową podłogę, a huk sprawił, że podskoczyłam. Jej niebieskie oczy zaczęły lśnić, gdy podeszła krok w moją stronę. — Fakt, że jesteś tu jako rodzicielka, nie oznacza, że będziesz tu siedzieć i tuczyć się dzięki cudzej ciężkiej pracy! — powiedziała, a jej głos nagle wypełnił się pogardą. — Dopóki mieszkasz w rezydencji Alfy, będziesz zarabiać na swoje utrzymanie, a to oznacza, że musisz pracować! — Z tymi słowami chwyciła mnie za ramię i brutalnie wyciągnęła z celi. — Ale… nie jestem nawet ubrana — próbowałam jej powiedzieć, zdając sobie sprawę, że prowadzi mnie dalej korytarzem, z dala od mojego rzekomego pokoju. Zatrzymała się, by zmierzyć mnie wzrokiem przez sekundę, a potem prychnęła. — To nie moja sprawa. Następnym razem bądź porządnie ubrana, zanim po ciebie przyjdę! Zacisnęłam usta i postanowiłam po prostu poddać się temu, czego ode mnie chciała. Pęd powietrza wywołany naszymi ruchami sprawił, że na mojej mokrej skórze pojawiła się gęsia skórka, gdy Greta wciąż mnie ciągnęła. Dotarła do parzystych drzwi i puściła moją rękę. Następnie wyciągnęła pęk kluczy ze swojej sukni. Otworzyła drzwi i pchnęła mnie do środka. — Idź tą ścieżką, doprowadzi cię do pomieszczenia, w którym znajdziesz zdziczałe wilki. Twoim zadaniem jest posprzątanie ich klatek i upewnienie się, że jest im wygodnie — powiedziała, a moje oczy rozszerzyły się ze strachu. Dlaczego trzymali zdziczałe wilki w pałacu i dlaczego to ja miałam sprzątać ich klatki? — Zdziczałe? — wyrzuciłam z siebie, nie mogąc uwierzyć w to, co mówiła. Twarz Grety rozjaśniła się w uśmiechu; skrzyżowała ramiona na piersi i spojrzała mi w oczy. — Tak, księżniczko, zdziczałe wilki… I ostrzegam cię, że takie stworzenia jak ty łatwo je przyciągają — zachichotała. Kropelki potu wystąpiły mi na czoło; szybko otarłam je wierzchem dłoni, próbując przemyśleć to, co powiedziała. To, że zdziczałe wilki mogą coś przyciągać, nie było tym, o czym powinnyśmy rozmawiać. Nazywano je zdziczałymi z jakiegoś powodu. Były bezmyślne! — A co, jeśli zgłodnieją? Co, jeśli… — Wtedy po prostu będziesz musiała im się ofiarować — wtrąciła szybko ze wzruszeniem ramion, jakby to była najnaturalniejsza rzecz pod słońcem. — A teraz nie każ mi tu czekać. Za pierwszym rogiem znajdziesz miotłę i worek na śmieci. Idź i wykonaj robotę. — Posłała mi promienny uśmiech, a ja zobaczyłam w jej oczach błysk niegodziwości. Robiła to celowo. Chciała ze mnie kpić. Byłam słabą wilczycą i byłam pewna, że ona o tym wiedziała. To był jej sposób, bym poczuła się jeszcze niżej, niż już się czułam. Ale byłam już wystarczająco upokarzana i znieważana. Nie dam jej tej satysfakcji. Przełknęłam gulę w gardle i zacisnęłam pięści. Udowodnię jej, że się myli. Z determinacją krążącą w moich żyłach, odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę jasnego światła, które biło z końca korytarza. Zobaczyłam miotłę i worek, o których wspomniała za rogiem, i mimo drżących rąk, chwyciłam je. Im bliżej byłam światła, tym większy strach czułam; nawet moja wilczyca, która siedziała w zakamarku mojego mózgu zupełnie osłabiona, stała się nerwowa. Dźwięk przeżuwania wypełnił moje uszy, a moje serce zaczęło walić głośniej ze strachu, gdy odmawiałam wyobrażania sobie, co może ten dźwięk powodować. W momencie, gdy weszłam w światło, zobaczyłam je. Sześć ogromnych zdziczałych wilków ucztujących na jakimś ciele. Zapach śmierci mnie obezwładnił; zaczęłam się trząść. I w moim przerażeniu popełniłam pierwszy błąd. Upuściłam miotłę i worek, przyciągając uwagę jednego z nich. Wydal z siebie głęboki, groźny warkot, a moja krew zastygła w żyłach. Wiedziałam, że jeśli zostanę tam choć sekundę dłużej, moje ciało będzie następną pozycją w ich jadłospisie. Bez chwili zastanowienia rzuciłam się do ucieczki — kolejny błąd. W momencie, gdy rzuciłam się do biegu, zdziczały wilk, który na mnie warknął, natychmiast ruszył w pogoń. Biegłam tak szybko, jak tylko pozwalały mi zmęczone nogi. Widziałam drzwi przed sobą i poczułam ulgę, gdy dostrzegłam Gretę wciąż tam stojącą. Odwróciłam się i zobaczyła, że wilk mnie dogania, ale jeśli ona otworzy drzwi na czas, zdołam wyskoczyć i ujść z życiem. — Otwórz drzwi! — krzyknęłam, biegnąc w jej stronę. — Otwórz drzwi! Przechyliła głowę na bok i ten zły błysk, który widziałam w jej oczach, powrócił. Podeszła bliżej drzwi i przekręciła klucz. Myślałam, że je otworzyła, ale gdy dobiegłam i pchnęłam klamkę, moja twarz zalała się przerażeniem — zdałam sobie sprawę, że ona nie otworzyła drzwi, ona je zamknęła. — Greta, proszę, otwórz! — błagałam, ale jej twarz wykrzywiła się w demonicznym śmiechu. Z sercem w gardle odwróciłam się w samą porę, by zobaczyć, jak zdziczały wilk rzuca się prosto na mnie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ 5: ZDZICZAŁE WILKI – Odrzucona Omega: Naznaczona przez Króla Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka