POV Sienny
– Nie. – Westchnienie wyrwało się z moich ust, gdy moje oczy rozpoznały twarz na arenie.
To był Ronan.
Co on tu robił? Powinien być już mile stąd.
– Pięknie, prawda? – Lodowaty głos Vance’a przeciął moje myśli. Odwróciłam oszołomione oczy w jego stronę.
W jego spojrzeniu płonął ogień zła, a na ustach igrał okrutny uśmiech. Moje serce ścisnęło się, gdy powrócił strach, który czułam rano
















