Gdy tylko dotarłyśmy do domu uzdrowicielki, pomogłam starszej kobiecie ułożyć Gretę na łóżku. Zamierzałam już wyjść, ale staruszka mnie powstrzymała.
— Dokąd to się wybierasz? Ktoś musi tu ze mną zostać. A jeśli będę czegoś potrzebować? Kto będzie przy niej biegał? — warknęła, a jej twarz wykrzywił grymas niezadowolenia.
Przeniosłam wzrok z kobiety na Vexę, a ból malujący się w jej oczach był zbyt
















