Szła z kimś do ołtarza. Tristan czekał na nią. Była cała szczęśliwa i uśmiechnięta, patrząc na niego. A potem zorientowała się, że Tristan nie był sam.
– Możesz teraz pocałować pannę młodą. – usłyszała czyjeś słowa. Miała ochotę krzyczeć wniebogłosy. Jak ksiądz mógł to powiedzieć? Jeszcze tam nawet nie dotarła, jak mógł ogłosić Tristana i ją mężem i żoną?
Ponownie na niego spojrzała, a potem wes
















