– Seraphino! Jutro odbędzie się bal charytatywny organizowany przez naszego największego biznesowego rywala. Oboje musimy tam być – powiedział Dominic, wciąż pochłonięty pracą na laptopie.
– Czy to będzie w porządku, jeśli jutro dotrę do biura z opóźnieniem? … To znaczy, później niż zwykle?
Leżała w łóżku, gotowa do snu, ubrana w jego koszulkę i bawełniane spodenki.
– Tak, a dlaczego? – Dominic
















