Eleanor zachichotała, kiedy opuścił kuchnię, trzymając ją za rękę i kierując się do tylnego ogrodu.
Gdy dotarli na miejsce, Dominic wziął ją w ramiona i mocno przytulił, ale ona cofnęła się, kręcąc głową z drwiącym uśmiechem. „Nie ma potrzeby na te pozory, Dominicu. Nikogo tu nie ma.”
„Seraphina…” Próbował z nią porozmawiać, ale uniosła dłoń.
„Te udawane zaręczyny to…”
„Przestań, Seraphina.” P
















