W drodze powrotnej pozwoliła mu nieść kosz. Śpiewała, trzymając go za rękę.
A Dominic po raz kolejny poczuł to dziwne ukłucie, to samo obce uczucie w sercu. Niespodziewanie ten głupiutki piknik przyniósł mu zadowolenie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Kiedy weszli do windy, ujął jej dłoń: – Dziękuję za ten niesamowity piknik. Naprawdę mi się podobało.
– Serio? – zapytała radośnie. Objął d
















