Siedzieli oboje w samochodzie zaparkowanym przed domem jej matki. Auto Clary już tam stało, co było niechybnym znakiem, że dziewczyna jest w środku.
Seraphina nerwowo załamywała ręce. Dominic ujął jej dłonie w swoje. – Seraphino. Oddychaj głęboko. No dalej. – Sera wolałaby umrzeć, niż wejść do środka.
– A teraz mnie posłuchaj. Czy zrobiłaś coś złego? Zrobiłaś? – Sera pokręciła głową. – W takim raz
















