Zapukała do drzwi swojego mieszkania. Zostały otwarte w ułamku sekundy przez Sebastiana.
– Stałeś tam i czekałeś na mnie, Sebastianie? Ha, ha. – Rzuciła się na niego, owijając mu ramiona wokół szyi, co sprawiło, że aż zesztywniał.
Pochylił się do przodu, obwąchując nieco jej usta, a potem jego oczy się rozszerzyły. – Jesteś pijana?
Ale zamiast odpowiedzieć, wciąż się śmiała, opierając głowę o jego klatkę piersiową. – Tak. Po prostu chciałam się trochę rozerwać.
Bełkotała. Obejmując ją ramieniem w pasie, zaprowadził ją do sypialni. Gdy usiadła na łóżku, ukląkł na podłodze, by zdjąć jej sandały.
– Zabrali mi wszystko, Sebastianie – powiedziała mu szeptem, nadymając przy tym usta w podkówkę. Dominic uniósł wzrok i spojrzał w jej wypełnione łzami oczy.
– Odbierają to jedno po drugim. – Przysunęła się do niego i przeczesała palcami jego włosy. – Ty też powinieneś do nich pójść, Sebastianie. Nie mam absolutnie nic. – Samotna łza spłynęła jej z oka. Rozłożyła przed nim dłonie. – Widzisz? Nic. Nie mam cię nawet czym nakarmić. – Po czym znów zaczęła się histerycznie śmiać.
Dominic nie wiedział, co powiedzieć. Dziś rano, jedząc śniadanie, nawet przez sekundę nie pomyślał o tym, czy ona w ogóle cokolwiek jadła. Zazwyczaj widział ją żującą gumę, a teraz zrozumiał dlaczego. Ta biedna dziewczyna próbowała pohamować skurcze głodu.
Od kiedy ją spotkał, prawie się do niej nie odzywał. To ona cały czas gadała.
Najpierw chciał ją przebrać z sukienki, ale cały czas odtrącała jego ręce. Poddał się i położył ją do łóżka. Mruczała coś przez sen, podczas gdy on bacznie przyglądał się jej twarzy.
Bardzo delikatnie odgarnął kosmyk włosów z jej czoła. – Wszystko będzie dobrze. Rzeczy wkrótce się zmienią. – Nie mogła usłyszeć jego szeptu, ponieważ zapadła już w twardy sen, mocno ściskając jego dłoń.
– Obiecuję, maleńka. – Pod wpływem impulsu pochylił się i leciutko pocałował kącik jej ust.
Jego brwi zmarszczyły się nieco, gdy oblizał usta, by poczuć ten smak. Czy ona smakowała jak... Jak?
Nie mógł sobie przypomnieć, ale smak był mu znajomy. Znów się pochylił i delikatnie ją pocałował. Wyraz jego twarzy był nieodgadniony. Jego wzrok spoczął na jej delikatnej dłoni zaciskającej się na jego silnej ręce. Biorąc głęboki oddech, ułożył głowę na poduszce.
– Skarbie – wyszeptał. – Smakujesz jak cukier.
***
Kiedy otworzyła oczy, wpatrywała się w sufit. Niewiele pamiętała poza tym, że była zraniona i się upiła. Ktoś zlitował się nad nią i pomógł jej złapać taksówkę.
Ale nie pamiętała, co wydarzyło się później. Odwróciła głowę, po czym usiadła prosto. Sięgnęła po telefon, który wskazywał jedenastą rano.
Cholera! O, Boże! Przegapiła swoją rozmowę o pracę zaplanowaną na dziewiątą. Jej sukienka była wygnieciona i poplamiona. O rany! Co ona narobiła?
– Rany boskie! – Spróbowała wstać i pobiegła w stronę łazienki, trzymając się za głowę, która wydawała jej się ociężała. W chwili, gdy tam wpadła, zobaczyła Sebastiana wychodzącego właśnie spod prysznica.
Jej oczy rozszerzyły się z zażenowania.
– Emm. Ja... Nie wiedziałam, że... to znaczy zapomniałam, że tu... jesteś. Ja... – Plątała się w słowach, gdy się do niej zbliżał. Pachniał bosko. Zdała sobie z tego sprawę i spróbowała się cofnąć, co poskutkowało zderzeniem ze ścianą.
Przełknęła ślinę, starając się ze wszystkich sił nie patrzeć w dół, co oznaczało patrzeć mu w oczy. Pragnienie, by zmienić się w owada i odczołgać w kąt, tylko się nasiliło.
Jego twarz pozostawała poważna, ale jego oczy... To był pierwszy raz, kiedy zobaczyła w tych niebieskich tęczówkach tańczące chochliki. Jej serce przyspieszyło, gdy zdała sobie sprawę, że nachylał się w jej stronę. Oparł dłonie na ścianie po obu stronach jej głowy. Uwięził jej ciało pomiędzy sobą a ścianą.
Zamierzał ją pocałować? Jakie to by było uczucie? Ból głowy, który pulsował przed wejściem do łazienki, teraz ustąpił.
Cóż za magiczny wpływ! Och!
Jego twarz była tak blisko, że czuła na swojej twarzy jego miętowy oddech. Zrozumiała, że on również wpatrywał się w jej oczy.
Jej ręce zapragnęły nagle dotknąć mięśni na jego ciele, jego płaskiego brzucha.
Z jakiegoś powodu zaczynało brakować jej tchu. Kiedy jego twarz zaczęła się przybliżać, zamknęła oczy, czekając, aż jego wargi wylądują na niej. Czuła bijące od niego gorąco.
Czekała... i czekała w nieskończoność. Dlaczego do diabła zabierało mu to tyle czasu?
Ale wtedy nagle, znikąd, złożył szybki pocałunek na czubku jej nosa, po czym zabrał ręcznik z haczyka tuż za jej plecami.
– Chciałem tylko zabrać ręcznik, cukiereczku. Poza tym pamiętasz? Jestem gejem. – W mgnieniu oka otworzyła oczy.
– Że co? – Stała tam jak wryta, gdy usłyszała jego śmiech i zobaczyła, jak opuszcza łazienkę, obwiązując wokół siebie ręcznik.
Kiedy zamknął drzwi, stała tam, próbując zaczerpnąć tchu. Ten mężczyzna miał zdolność pozbawiania jej tchu. Odwróciła się, a jej wzrok padł na odbicie w lustrze. Kobieta w lustrze wyglądała na zupełnie zrujnowaną, miała opuchnięte oczy i zaczerwienioną twarz.
Po prysznicu ubrała się i wyszła. Stał tam mając na sobie tylko dżinsy. Unikała patrzenia na tę piękną rzeźbę mięśni z sześciopakiem i popędziła do kuchni. Musiała przygotować mu śniadanie.
W ciągu kilku minut usmażyła mu naleśniki i zaparzyła dwie filiżanki gorącej kawy. Przygotowując to wszystko, sama schrupała dwa pszenne herbatniki, a potem wrzuciła do ust gumę do żucia. W tej chwili kawa musiała jej wystarczyć.
Musiała sprawdzić, ile zostało jej jedzenia i jak mogłaby zrobić zakupy przy napiętym budżecie. Stawiała talerz na małym stoliku, kiedy Dominic wszedł do pokoju.
Cholera jasna. Dlaczego on wciąż był bez koszulki?
Wszedł i usiadł w milczeniu, ale z jakiegoś powodu czuła na sobie jego wzrok.
– Dzień dobry. Dziś bez laptopa – zauważyła, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Postawiła przed nim talerz i filiżankę z kawą, a następnie sama miała wziąć łyk ze swojego kubka, gdy przed jej twarzą pojawiła się wielka dłoń trzymająca widelec, na który nabito kawałek naleśnika obficie nasączonego syropem.
Nic nie rozumiejąc, spojrzała na niego, ale on tylko skinął głową, niemo prosząc ją, by zjadła kęs. Jej usta już poruszały się z powodu żutej gumy. Zbliżył drugą dłoń do jej twarzy. – Wypluj gumę.
– Nie, Sebastianie. – Posłała mu drżący uśmiech. – Zjadłam śniadanie w kuchni i teraz jestem już pełna. Do tego...
– Wypluj gumę i to zjedz, cukiereczku. Potrzebujesz tego. – Coś się zmieniło w ciągu tej jednej nocy. Nazwał ją cukiereczkiem już po raz drugi.
Nie wiedziała, co robiła zeszłej nocy. Miała nadzieję, że nie było to nic nieprzyzwoitego.
– Przepraszam za wczorajszą noc. Mam nadzieję, że nie próbowałam zrobić czegoś karygodnego.
– Nic nie zrobiłaś. To ja byłem tym, który... – mruknął pod nosem. – Zostaw to.
Nie zrozumiała, co próbował jej przekazać. – No dalej. Zjedz to. – O rety! Dlaczego poczuła, że łzy napływają jej do oczu? Mrugając szybko, by je powstrzymać, otworzyła usta i wzięła kęs po wcześniejszym wyjęciu gumy.
Następnie podzielił posiłek na dwie połowy i podał jej widelec. – Proszę. To dla ciebie. – Powiedziawszy to, zaczął jeść swoją porcję.
Zamiast zacząć jeść, wciąż mu się przyglądała.
– Jedz – rozkazał stanowczo, wcale nie podnosząc wzroku. Wzdychając ciężko, zaczęła jeść ze swojego talerza.
Nie wiedziała, dlaczego dzielił się z nią posiłkiem. Czyżby zorientował się w jej sytuacji finansowej?
– Dlaczego dzielisz się ze mną jedzeniem?
– Ty też oferujesz mi posiłki. Więc przestań o tym myśleć. Swoją drogą, masz na dzisiaj zaplanowane jakieś rozmowy kwalifikacyjne?
Pokręciła głową. Jaki był sens mówienia mu, że już je przegapiła? I tak by nie zrozumiał. Prawda? Była tak zajęta myśleniem, że nie usłyszała dzwonka do drzwi.
– To chyba do ciebie.
– Hmm? – Posłała mu pytające spojrzenie.
– Ktoś dobija się do drzwi. To musi być do ciebie.
– Och. – Wstała pospiesznie i poszła do drzwi, nie mając pojęcia, kto by to mógł być. Clary tu nie było, a nie posiadała jakiegoś szerokiego kręgu znajomych.
To był kurier. Marszcząc lekko brwi, odebrała przesyłkę i wróciła do środka.
– Co to? – zapytał Sebastian, ale w odpowiedzi tylko zdezorientowana wzruszyła ramionami. Nadrukowana koperta opatrzona była logo grupy Sterling.
Co to mogło być? Wczoraj mnie odesłali i wyznaczyli na stanowisko Vanessę.
Otworzyła i zaczęła czytać.
Szanowna Panno Seraphino Vance,
Zapoznaliśmy się z Pani CV i uznaliśmy, że ma Pani zbyt wysokie kwalifikacje na stanowisko, o które się Pani ubiegała. Dlatego pragniemy zaproponować Pani objęcie stanowiska głównego menedżera naszego programu aktywizacji na szczeblu stanowym.
Grupa Sterling zapewni Pani hojne wynagrodzenie oraz liczne świadczenia dodatkowe, obejmujące zakwaterowanie w hotelu należącym do Grupy Sterling, a także samochód do dyspozycji wraz z prywatnym szoferem.
Firma pokryje również koszty opieki medycznej oraz wszelkich wydatków z nią związanych.
W celu omówienia dalszych szczegółów prosimy o wizytę w naszym biurze i spotkanie z wiceprezesem Julianem Mercerem.
Oczekujemy na Pani pozytywną odpowiedź.
Z poważaniem,
Grupa Sterling
W chwili, gdy to przeczytała, wciągnęła gwałtownie powietrze.
– Co się stało? – Wyraz twarzy Sebastiana był nieodgadniony. Seraphina odwróciła się do niego i pisnęła ze śmiechu.
– O! O mój Boże! – Śmiała się jak szalona. Chwyciła go, wspięła się na palce i pocałowała w policzek.
– Nie mogę w to uwierzyć! – Była tak podekscytowana, że nawet nie zauważyła, jak zesztywniał na krótką chwilę. – Firma Sterling, w której wczoraj miałam dostać pracę. Wygląda na to... że moje modlitwy zostały wysłuchane.
Przytuliła go i zaczęła płakać, mocząc jego koszulę łzami. Chwycił ją za ramiona i lekko odepchnął. Delikatnie ścierając łzy z jej twarzy kciukiem, po raz pierwszy się do niej uśmiechnął i o rety! To było cholernie seksowne. – Cóż. W takim razie moje gratulacje.
















