Elara odwróciła się do Juliana, a jej oczy były całkowicie pozbawione zwykłego ciepła. — Już nie smakuje tak samo.
Jej głos był upiornie spokojny, ale sprawił, że Juliana przeszedł dreszcz.
Podbiegł do niej i przyciągnął ją w ramiona.
— Kochanie, może ta cukiernia zmieniła przepis — powiedział. — Zadzwonię tam jutro i dowiem się o co chodzi. Nieważne, ile to będzie kosztować, sprawię, że znów odtworzą ten smak idealnie.
Ciało Elary pozostało sztywne w jego uścisku. — Rzeczy się zmieniają, Julianie. Kiedy raz ulegną zmianie, nie ma już powrotu.
Jej głos wciąż był spokojny, ale każde słowo było jak sopel lodu przebijający serce Juliana. Poczuł, że nie mówi już tylko o cieście. Mówiła o nich.
Julian poczuł panikę narastającą w piersi. Wtedy zadzwonił jego telefon.
Dźwięk dzwonka przeciął napięcie. Julian zerknął na identyfikator dzwoniącego i pobladł.
Elara dostrzegła zmianę w jego wyrazie twarzy, a jej rozczarowanie pogłębiło się.
— Ja... muszę odebrać — wyjąkał Julian. — Coś pilnego w pracy.
Elara odwróciła się od niego całkowicie. — Idź. Praca jest ważna.
Julian stał nieruchomo przez kilka sekund, rozdarty między odebraniem telefonu a zostaniem z żoną. W końcu dokonał wyboru i skierował się do wyjścia.
Gdy wyszedł na korytarz, Elara usłyszała jego głos przez cienkie ściany: — Serafino, co się stało? Źle się czujesz? Już jadę...
Jego głos cichł, w miarę jak się oddalał, zostawiając Elarę samą w salonie.
Cisza wydawała się dusząca. Elara wpatrywała się w białe ściany, czując, jakby zaciskały się wokół niej.
Dwadzieścia minut po wyjeździe Juliana telefon Elary zawibrował. Nie rozpoznała numeru, ale mimo to odebrała.
— Pani Sterling, mam nadzieję, że nie przeszkadzam — odezwał się słodki głos Serafiny. — Nie czuję się dobrze, więc pożyczyłam sobie od pani Juliana na dzisiejszy wieczór. Przyjechał bez wahania, gdy tylko zadzwoniłam. Powiedział, że nie ma nic ważniejszego niż upewnienie się, że ze mną wszystko w porządku.
Uścisk Elary na telefonie zacisnął się, ale nie powiedziała nic.
Serafina kontynuowała z wyraźną satysfakcją: — Wie pani, co Julian mi dzisiaj powiedział? Powiedział, że jestem młodsza i ładniejsza od pani. Powiedział, że mogę mu dać coś, czego pani nigdy nie mogła — dziecko. Wspomniał, że przez trzy lata nie zdołała pani zajść w ciążę. Martwi się, że z pani ciałem może być coś nie tak.
— O, i ten mus truskawkowy, który dzisiaj pani wyrzuciła? — głos Serafiny stał się kpiący. — Julian kupuje mi to samo ciasto cały czas. Mówi, że słodkie smakołyki są idealne dla słodkich dziewczyn. Nie uważa pani, że smakuje słodko, pani Sterling?
Rozmowa zakończyła się okrutnym śmiechem Serafiny.
Elara siedziała w ciemności, czując, jak coś fundamentalnego zmienia się w jej wnętrzu. Ból był tak intensywny, że zapierało jej dech. Potem powoli, miłosiernie, zaczęło pojawiać się odrętwienie.
Od tego dnia Elara zaczęła po cichu pakować swoje rzeczy. Składała ubrania starannie i wkładała je do walizek.
Spakowała książki, kosmetyki, biżuterię. Każdy przedmiot wydawał się ciężki od wspomnień, których nie chciała już zachować.
Julian stał się w tym czasie jeszcze bardziej zajęty. Wracał do domu coraz później, czasami wcale. Kiedy już wracał, był odległy i roztargniony.
W międzyczasie wiadomości od Serafiny nie ustawały. Zdjęcia jej rosnącego brzucha, zdjęcia drogich prezentów, drwiące słowa mające na celu jeszcze głębsze wbicie noża.
Przyjaciółka Elary, Cassandra, przyszła pomóc w dokumentach rozwodowych.
— Biorąc pod uwagę, że Julian dopuścił się zdrady i zapłodnił inną kobietę, zdecydowanie możesz ubiegać się o znaczne odszkodowanie — powiedziała poważnie Cassandra. — Do tego zrezygnowałaś z kariery dla tego małżeństwa. W sądzie jest to warte fortunę.
Cassandra rozłożyła dokumenty prawne na stoliku kawowym. — Poświęciłaś stanowisko badawcze na uniwersytecie. Mogłaś teraz zarabiać sześciocyfrowe kwoty.
Zanim jednak podjęła jakiekolwiek oficjalne kroki, Elara poczuła, że powinna powiedzieć o tym ojcu. Pojechała do szpitala, gdzie wciąż dochodził do siebie po niedawnej operacji.
Jej ojciec wyglądał lepiej niż przez ostatnie tygodnie. Wracały mu kolory, siedział na łóżku i czytał gazetę.
— Tato — zaczęła ostrożnie Elara. — Gdybym... hipotetycznie... gdybym chciała się rozwieść, co byś o tym pomyślał?
Jej ojciec odłożył gazetę i uważnie przyjrzał się twarzy córki. — Elaro, czy między tobą a Julianem dzieje się coś złego?
Elara zmusiła się do utrzymania kontaktu wzrokowego. — Jestem tylko ciekawa. Gdyby ten dzień kiedyś nadszedł...
— Absolutnie nie! — głos jej ojca podniósł się gwałtownie. — Elaro, czy ty rozumiesz, co rodzina Sterlingów dla nas zrobiła? Kiedy w mojej fabryce zdarzył się ten straszny wypadek, to oni dali pieniądze, które uratowały nas przed bankructwem. Od trzech lat płacą za moje leczenie. Bez nich stracilibyśmy wszystko.
Twarz jej ojca poczerwieniała z emocji. — Julian był dla ciebie tylko dobry. Jak w ogóle możesz dopuszczać takie myśli? Czy ktoś nagadał ci głupot?
Elara zdała sobie sprawę, że nie może kontynuować tej rozmowy. Jej ojciec nie miał pojęcia o zdradzie Juliana. Nie mogła znieść myśli o narażeniu chorego ojca na taki szok i rozczarowanie.
Właśnie miała zmienić temat, gdy telefon ojca wydał dźwięk powiadomienia. Zerknął na ekran, a jego twarz stała się całkowicie biała.
Wiadomość była od Serafiny. Zawierała zdjęcie jej i Juliana namiętnie całujących się w czymś, co wyglądało na pokój hotelowy.
Pod zdjęciem widniała wiadomość: „Pomyślałam, że powinien pan wiedzieć — jestem w ciąży z dzieckiem pana zięcia, Juliana”.
















