Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Autor: Imogen Fairfax

Rozdział 5
Autor: Imogen Fairfax
16 cze 2026
Gdy Cillian przygotowywał się do opuszczenia posiadłości, wyjrzał przez okno samochodu. Przez deszcz dostrzegł Elarę skuloną przy kamiennym murze niedaleko bramy. Jej sukienka była całkowicie przemoczona, przylegała do ciała i podkreślała jej kształty. Długie włosy zwisały mokrymi pasmami wokół twarzy, przez co wyglądała na kruchą i porzuconą. Cillian natychmiast zrozumiał, co się stało. Dobrze znał charaktery Victorii i Chloe. Nigdy nie byłyby na tyle uprzejme, by zorganizować transport dla siostrzenicy, której zawsze nie lubiły. Zwrócił się do swojego asystenta Simona, który siedział na miejscu pasażera. — Wysiądź i potrzymaj nad nią parasol. Simon natychmiast chwycił czarny parasol z podłogi i wyszedł na deszcz. Podszedł szybko do Elary, podczas gdy Cillian opuścił szybę. — Wsiadaj — powiedział Cillian do Elary. Jego głos był charakterystycznie zimny i władczy. — Odwiozę cię do domu. Elara podniosła wzrok, zaskoczona, że to Cillian. Instynktownie cofnęła się o krok, kręcąc głową. — Cillian, w porządku. Deszcz zaraz przestanie padać. Poczekam. Pamiętała ostrzeżenia Juliana o tym, jak niebezpieczny potrafi być Cillian. Julian wyraźnie mówił jej, by trzymała się z daleka od jego wuja. Nie chciała sprowadzać na siebie kolejnych kłopotów, zwłaszcza dzisiaj. Brwi Cilliana zmarszczyły się, gdy zobaczył, że Elara wyraźnie próbuje go unikać. Jego ton stał się głębszy i jeszcze bardziej stanowczy. — Wsiadaj do samochodu. Nie każ mi się powtarzać. Jego naturalna dominacja była obezwładniająca. Sposób, w jaki mówił, sprawiał, że odmowa była niemal niemożliwa. Elara poczuła, jak jej opór słabnie pod jego intensywnym spojrzeniem. Zanim zdążyła ponownie odmówić, Simon pojawił się obok niej z parasolem. Delikatnie odebrał jej wilgotną torebkę z drżących dłoni. — Pani Holloway, proszę wsiąść do samochodu — powiedział uprzejmie Simon. — Ten deszcz potrwa jeszcze co najmniej godzinę. Jest tu bardzo wietrznie, a pani nie jest ubrana odpowiednio do temperatury. Nabawi się pani zapalenia płuc. Ton Simona był łagodny i pełen troski. Elara zerknęła na ciemne chmury burzowe, a potem na swoją całkowicie przemoczoną sukienkę. Woda wciąż kapała z jej włosów. Zaczęła trząść się z zimna. W końcu, gryząc wargę, otworzyła drzwi samochodu i wślizgnęła się do środka. Wnętrze Rolls-Royce'a było ciepłe i luksusowe. Miękkie skórzane siedzenia i subtelny zapach drogiej wody kolońskiej wypełniały przestrzeń. Elara natychmiast poczuła różnicę temperatur. Cillian zerknął na jej mokrą sukienkę, która teraz jeszcze mocniej opinała jej ciało. Materiał stał się niemal przezroczysty. Widział zarysy jej bielizny. Jego gardło mimowolnie się zacisnęło. Bez słowa zdjął swoją ciemnoszarą marynarkę i rzucił ją jej. — Dziękuję — wymruczała Elara, szybko narzucając marynarkę na ramiona. Wciąż była ciepła od jego ciała i pachniała jego wodą kolońską. Zapach był zaskakująco kojący. — Oddam ją po wyczyszczeniu. — Po prostu ją wyrzuć — odpowiedział chłodno Cillian. W jego głosie słychać było swobodną arogancję, jakby kosztowna marynarka nie miała dla niego żadnego znaczenia. Samochód ruszył spod rezydencji i gładko sunął przez deszczową noc. Między nimi zapadła cisza. Elara kuliła się w kącie tylnego siedzenia, nie odważając się spojrzeć na potężnego mężczyznę obok niej. Czuła bijącą od niego przytłaczającą aurę. To sprawiało, że podświadomie stawała się nerwowa. Ukradkiem spojrzała na jego profil. Linia jego szczęki była ostra i idealnie zdefiniowana. Jego ciemne włosy były nienagannie ułożone mimo deszczu. Wszystko w nim krzyczało o bogactwie i władzy. Zupełnie nie przypominał Juliana, który był łagodny i przystępny. Cillian wydawał się niebezpieczny. Dwadzieścia minut później samochód zatrzymał się przed domem Elary. Szybko zebrała siły i sięgnęła po klamkę. — Bardzo dziękuję za podwiezienie — powiedziała pośpiesznie, zostawiając jego marynarkę na siedzeniu. — Naprawdę to doceniam. Cillian patrzył, jak znika w domu. Delikatny zapach jaśminowych perfum wciąż unosił się w samochodzie w miejscu, gdzie siedziała. Złapał się na tym, że głęboko go wdycha. Jego ciało mimowolnie zareagowało na jej bliskość. Zamknął oczy i wziął głęboki oddech. — To żona twojego siostrzeńca — ostrzegł się w duchu. — Panuj nad sobą. Gdy tylko Elara weszła do domu, poczuła falę zawrotów głowy. Jej ciało zaczęło płonąć mimo mokrych ubrań. Głowa wydawała się ciężka, a myśli pomieszane. Zanim zdążyła się przebrać z przemoczonej sukienki, wszystko pociemniało jej przed oczami. Osunęła się na podłogę w salonie. Kiedy Elara się obudziła, leżała w szpitalnym łóżku. W pokoju unosił się silny zapach środka dezynfekującego, ale stolik nocny był zastawiony jej ulubionymi przysmakami. Ciastko z truskawkami, kolorowe makaroniki, ręcznie robione czekoladki i wielki bukiet różowych róż. — Proszę pani, w końcu się pani obudziła! — Pielęgniarka pojawiła się przy jej łóżku z ulgą na twarzy. — Miała pani wysoką gorączkę przez ponad dobę. Pan Sterling tak bardzo się martwił. Cały czas czuwał przy pani łóżku. Wyszedł zaledwie godzinę temu z powodu pilnego telefonu. Pielęgniarka sprawdziła temperaturę Elary termometrem cyfrowym. — Czy chce pani, żebym do niego zadzwoniła? Tak bardzo się ucieszy, że odzyskała pani przytomność. Patrząc na znajome upominki, Elara poczuła, jak jej serce mięknie mimo wszystko. Zawsze łatwo zapadała na zdrowiu i panicznie bała się zastrzyków oraz leków. Ilekroć chorowała, Julian robił dokładnie to samo. Kupował wszystkie jej ulubione smakołyki i kwiaty, mając nadzieję, że ją rozweseli i przyspieszy powrót do zdrowia. Stało się to ich tradycją na przestrzeni lat. Te słodkie wspomnienia sprawiły, że jej serce ścisnęło się z dezorientacji. Jak człowiek, który ją zdradził, mógł być tą samą osobą, która spędziła noc pełną troski przy jej szpitalnym łóżku? — Gdzie on teraz jest? — zapytała Elara, podnosząc się na łóżku. — Chcę go sama znaleźć. Pielęgniarka uśmiechnęła się. — Jest gdzieś w szpitalu, załatwia sprawy. Elara wyszła z pokoju i ruszyła sterylnym korytarzem. Gdy wyjrzała zza rogu, zamarła. Tam był Julian, wychodzący z oddziału położniczo-ginekologicznego. Ale nie był sam. Obok niego szła kobieta, trzymając dłoń opiekuńczo na swoim brzuchu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka