Elara zaśmiała się lekko, a jej spojrzenie było obojętne, gdy mówiła: „Czy ty w ogóle wierzysz w to, co... mówisz? Gdybyś naprawdę nie chciał jej widzieć, nie pozwoliłbyś jej zatrzymać dziecka ani zostać w mieście. Przy twoich wpływach bez trudu mógłbyś się tym zająć”.
„Dziecko... nie miałem innego wyjścia, jak pozwolić jej je zatrzymać...” – wyjaśnił Julian.
Elara spuściła wzrok i mówiła powoli.
















