– To, co powinienem lub czego nie powinienem robić, nie jest sprawą, o której ty masz mi przypominać – głos Cilliana był zimny jak zimowy szron, a każde słowo niosło ze sobą niepodważalny autorytet.
Gdy tylko te słowa padły, atmosfera w biurze natychmiast spadła do punktu zamarzania. Simon czuł niemal namacalną, niebezpieczną aurę przenikającą powietrze. Po cichu wycofał się o dwa kroki, starając
















