Te słowa były jak nóż, całkowicie niszcząc ostatnie złudzenia w sercu Seraphiny. Osunęła się na ziemię, pozwalając ochroniarzom odciągnąć się siłą.
W izbie przyjęć szpitala Julian stał przed salą zabiegową. Jego twarz była posępna, gdy czekał. Ochroniarze zabrali Seraphinę do środka pół godziny temu, ale lekarz wciąż nie wracał.
W końcu wyszedł lekarz w średnim wieku w białym fartuchu. Zdjął maskę
















