Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Autor: Imogen Fairfax

Rozdział 3
Autor: Imogen Fairfax
16 cze 2026
Elara poczuła falę mdłości. Szybko zdjęła naszyjnik z szyi. Bez wahania wrzuciła go do kosza na śmieci w sypialni. Diamenty brzęknęły o metalowe dno. Wpadła do gościnnej łazienki i odkręciła prysznic. Gorąca woda parzyła jej skórę, ale nie dbała o to. Chwyciła żel pod prysznic i gorączkowo zaczęła szorować szyję i ciało. Musiała usunąć każdy ślad Juliana. Każde wspomnienie jego dotyku. Jej skóra poczerwieniała od brutalnego szorowania, ale ona wciąż czuła się brudna. Myśl o tym naszyjniku przylegającym do szyi innej kobiety sprawiała, że robiło jej się słabo. Wyobraziła sobie, jak kołysze się, gdy tamta kobieta porusza się pod Julianem. Ten obraz sprawił, że skręciło ją w żołądku. Drzwi łazienki nagle się otworzyły. Julian stanął w progu, wpatrując się w Elarę przez szklane drzwi kabiny. Jego wzrok wędrował po jej mokrych włosach, w dół ramion, śledząc krople wody spływające po jej krzywiznach. Oddech Juliana stał się ciężki. Jego oczy płonęły pożądaniem. — Elara, jesteś taka piękna — powiedział głosem gęstym od żądzy. Elara słysząc jego głos, natychmiast owinęła się ręcznikiem. Wyszła spod prysznica, ale myśl, że mógł patrzeć na tę inną kobietę w ten sam sposób, wywołała u niej mdłości. — Nie zbliżaj się do mnie. — Elara cofnęła się o kilka kroków, ale Julian już do niej podchodził. — Skarbie, co się dzieje? — Julian wyciągnął rękę, by dotknąć jej policzka, ale Elara szybko uchyliła się przed jego dłonią. Julian nie poddawał się. Zamiast tego przyciągnął ją w ramiona. Jego dłonie zaczęły błądzić po jej ciele, pieszcząc plecy przez ręcznik. Potem zjechały niżej. — Elara, chcę cię — szepnął jej do ucha. Jego oddech był gorący na jej skórze. Ciało Elary zesztywniało. Próbowała się wyrwać, ale Julian był znacznie silniejszy. Jego dłoń powędrowała do jej piersi, kciuk otarł się o wrażliwą skórę. Druga ręka zsunęła się w stronę wewnętrznej strony uda. — Zróbmy sobie dziecko, dobrze? — Głos Juliana był pełen tęsknoty. — Moglibyśmy mieć piękne dziecko. Małą dziewczynkę z twoimi oczami. Elara poczuła, jak lodowata woda zalewa jej żyły. Pomyślała o zdjęciu, które przysłała tamta kobieta. Te same dłonie, które dotykały jej teraz, zaledwie kilka godzin temu błądziły po ciele innej kobiety. Gniew i obrzydzenie wybuchły w jej piersi. — Odczep się ode mnie! — Elara pchnęła Juliana z całej siły. — Julian, jestem zmęczona! Nie chcę tego teraz robić! Julian potknął się i cofnął, zaskoczony jej nagłą furią. Wpatrywał się w twarz Elary, a na jego rysach odmalowała się konsternacja. — Kochanie, przepraszam. — W jego głosie natychmiast pojawiło się poczucie winy. — Nie powinienem naciskać. Po prostu tak bardzo cię pragnę. Tak bardzo cię kocham. Zatrzymał się, badając jej twarz. — Jeśli nie chcesz dziecka teraz, możemy poczekać. Patrząc na przepraszający wyraz twarzy Juliana, Elara czuła mieszankę emocji kotłujących się w żołądku. Ten człowiek przez trzy lata był dla niej delikatny i opiekuńczy. Nie potrafiła pogodzić tej wersji jego osoby z mężczyzną, który ostatniej nocy był z inną kobietą. Ale fakty były niezaprzeczalne. Te zdjęcia. Te wiadomości. Naszyjnik w koszu na śmieci. Tej nocy Elara leżała bezsenna, wpatrując się w sufit. Julian oddychał miarowo obok niej. Bolesne obrazy odtwarzały się w jej głowie raz po raz. Nie zasnęła aż do świtu. Następnego ranka Elara obudziła się z cieniami pod oczami. Jej odbicie w lustrze wyglądało na puste i zmęczone. — Kochanie, dobrze się czujesz? — zapytał Julian z troską. — Wyglądasz na wyczerpaną. Może powinnaś dzisiaj odpocząć. Elara pokręciła głową. — Wszystko w porządku. Musimy przygotować się na przyjęcie urodzinowe twojego dziadka. Gdy podjechali pod bramę posiadłości rodziny Sterlingów, nagle wyprzedził ich czarny Rolls-Royce. Zatrzymał się bezpośrednio przed głównym wejściem. Tablica rejestracyjna brzmiała „DAMON-1”. Ręce Juliana mocniej zacisnęły się na kierownicy. Jego twarz natychmiast pociemniała. — Cillian — mruknął pod nosem. Cillian Sterling był wujem Juliana, najmłodszym synem Constantine'a. Mimo że był tylko o sześć lat starszy od Juliana, Cillian zawsze onieśmielał swojego siostrzeńca. Odmówił dołączenia do rodzinnego biznesu i zamiast tego założył własną firmę. Ta firma była teraz warta pięć razy więcej niż Sterling Group. Cillian był znany z bycia genialnym, bezwzględnym i mściwym. W zeszłym roku podsłuchał, jak Julian wygłasza lekceważące uwagi na jego temat podczas kolacji biznesowej. W ramach kary Cillian odrzucił potencjalne partnerstwo, które przyniosłoby Sterling Group setki milionów przychodów. Julian zaparkował za Rolls-Royce'em. Gdy Elara wysiadała z samochodu, jej szpilka uwięzła w żwirze na podjeździe. Zachwiała się, bliska upadku do tyłu. Nagle para silnych dłoni chwyciła ją w talii, stabilizując o solidną klatkę piersiową. Elara spojrzała w górę, prosto w parę głębokich, ciemnych oczu. Mężczyzna był wysoki i imponujący, miał zapewne około dwudziestu dziewięciu lat. Jego rysy były ostre i idealnie wyrzeźbione. Wysokie kości policzkowe, prosty nos, mocna linia szczęki. Miał na sobie skrojony na miarę ciemnoszary garnitur, który podkreślał jego szerokie ramiona i szczupłą sylwetkę. To był Cillian Sterling. — Ostrożnie — powiedział Cillian. Jego głos był niski i magnetyczny, z nutą szczerej troski. Przez chwilę Elara czuła się schwytana w jego spojrzeniu. Julian pojawił się obok nich, z twarzą poczerwieniałą z zazdrości. Brutalnie chwycił rękę Elary i odciągnął ją od Cilliana. — Dzięki, Cillian — powiedział Julian oschle. Jego głos był napięty od ledwie powstrzymywanego gniewu. Pociągnął Elarę w stronę wejścia do rezydencji. Gdy przeszli kilka kroków, pochylił się blisko jej ucha. — Elara, wiesz, że nie lubię, gdy zbytnio zbliżasz się do innych mężczyzn — szepnął szorstko. — Nawet do mojego wuja. Elara niemal zaśmiała się z ironii tej sytuacji. Oto Julian, który jeszcze ostatniej nocy był z inną kobietą, zachowywał się zaborczo, bo zamieniła słowo z jego wujem. — Więc wolałbyś, żeby twoja żona upadła jak długa przed bramą posiadłości Sterlingów? — odpowiedziała chłodno. Julian natychmiast spuścił z tonu. — Kochanie, nie to miałem na myśli. Po prostu nie chcę, żeby ludzie wyciągnęli błędne wnioski. Elara zignorowała go i szła dalej w stronę wejścia. Rezydencja rodziny Sterlingów robiła wrażenie dzięki okazałemu holowi i kryształowym żyrandolom. Jednak Elara nie czuła radości z bycia tutaj. W salonie babcia Juliana, Victoria, natychmiast zawołała ich z promiennym uśmiechem. — Elara, Julian, jesteście! Chodźcie, usiądźcie! Elara wzięła głęboki oddech i zmusiła się do uprzejmego uśmiechu. Niezależnie od swoich uczuć do Juliana, wciąż szanowała jego dziadków. Constantine zawsze traktował ją uprzejmie. — Dzień dobry, dziadku. Dzień dobry, babciu — przywitała się ciepło. Oczy Victorii rozbłysły, gdy patrzyła na zbliżających się Juliana i Elarę. Od lat próbowała przekonać Cilliana, by się ustatkował. — Chodź, usiądź tu obok mnie. — Victoria poklepała miejsce na sofie obok siebie. Gdy usiedli, do salonu wszedł Cillian. Wyraz twarzy Victorii natychmiast zmienił się w dezaprobatę. — Spójrz na Juliana — powiedziała znacząco do Cilliana. — Jego firma świetnie prosperuje, a żona jest absolutnie przepiękna. Być może niedługo dadzą nam prawnuka. Jej głos stał się surowy. — A ty? Masz prawie trzydzieści lat i wciąż jesteś singlem. Jeśli nie przyprowadzisz dziewczyny na następne spotkanie rodzinne, w ogóle się tu nie pokazuj! Cillian zerknął na Juliana, a potem zatrzymał wzrok na Elarze. Jego usta wygięły się w półuśmiechu. — Tak — powiedział cicho. — Naprawdę piękna.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka