Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Autor: Imogen Fairfax

Rozdział 2
Autor: Imogen Fairfax
16 cze 2026
Elara wróciła do domu i usiadła na sofie w salonie, wpatrując się w telefon. Na ekranie świecił się numer, który właśnie wybrała. Gdy ochłonęła po gniewie i bólu, musiała zmierzyć się z rzeczywistością. Rozwód wymagał niezależności finansowej. Julian pokrywał wszystkie miesięczne koszty leczenia jej ojca. Rachunki sięgały zawrotnej sumy stu tysięcy dolarów miesięcznie. Po prostu nie mogła sobie na to pozwolić. Jej palce drżały, gdy przeglądała kontakty. Zatrzymała się na znajomym nazwisku. Dr Kingsley. Jej były promotor ze studiów magisterskich. — Dr Kingsley? Tu Elara. Elara Holloway. — Próbowała brzmieć spokojnie, ale jej głos lekko się załamał. Z drugiej strony dobiegł zaskoczony głos. — Elara! Mój Boże, wszystko w porządku? Nie mieliśmy kontaktu, odkąd wyszłaś za mąż trzy lata temu. Elara mocno ugryzła się w wargę. Metaliczny smak krwi wypełnił jej usta. — Profesorze, chcę wrócić do pracy naukowej. Wiem, że to brzmi nagle, ale potrzebuję pracy. — Oczywiście! — Dr Kingsley zgodził się bez wahania. — Jesteś jedną z najlepszych studentek, jakie kiedykolwiek uczyłem. Twoja praca magisterska z biologii molekularnej była przełomowa. Mogę cię natychmiast skontaktować z firmą, która szuka kogoś na stanowisko starszego badacza. Pensja jest doskonała. — Dziękuję — szepnęła Elara. Ulga zalała jej pierś. — Naprawdę to doceniam. — Nie ma o czym mówić. Masz niesamowity talent. Szkoda, że porzuciłaś naukę, gdy wyszłaś za mąż. Kiedy możesz zacząć? — Jak najszybciej. Po odłożeniu słuchawki Elara poczuła małą iskierkę nadziei. Da sobie radę. Będzie mogła odejść od Juliana i odbudować swoje życie. Poszła do sypialni i zaczęła się pakować. Jej ręce poruszały się mechanicznie, składając ubrania i układając je w walizce. W szafie wisiały pasujące do siebie piżamy, które kupili podczas podróży poślubnej w Paryżu. Na komodzie stała mała figurka aniołka, którą przywieźli z Włoch. Na ścianie wisiały ich zdjęcia z plaży – śmiejących się i całujących w świetle zachodzącego słońca. Każdy przedmiot milcząco opowiadał o dawnej słodyczy. Teraz jednak dźgały jej serce niczym noże. Jak mogła być tak ślepa? Jak mogła przeoczyć te znaki? Otworzyła szufladę komody, by zabrać rzeczy osobiste. Jej obrączka odbiła światło, jakby z niej drwiła. Wtedy to zobaczyła. Akt małżeństwa. Drżącymi rękami Elara podniosła go. Otworzyła pierwszą stronę, ukazując dwie młode, promienne twarze. Jej własny uśmiech był tak jasny, że aż bolały oczy. Oczy Juliana lśniły czystą radością. To było 23 sierpnia, trzy lata temu. Aby zostać pierwszą parą, która tego dnia otrzyma akt małżeństwa, wstali o czwartej rano, by stanąć w kolejce przed urzędem stanu cywilnego. Julian był podekscytowany jak dziecko. Przez całą drogę mówił zdenerwowany. — Elara, naprawdę bierzemy ślub — mówił, wiercąc się na siedzeniu pasażera. — Czuję się, jakbym znowu miał osiemnaście lat. Jak wtedy, gdy zobaczyłem cię po raz pierwszy na chemii u profesora Vance'a. Gdy urzędnik wręczył im akt małżeństwa, ręce Juliana trzęsły się gwałtownie. Przyjął go ostrożnie, jakby był ze szkła. W jego oczach stanęły łzy. — Elara, w końcu jesteśmy mężem i żoną — szepnął, a jego głos łamał się z emocji. — Przysięgam, że będę cię kochać i chronić do końca życia. Jesteś dla mnie wszystkim. Elara wierzyła w każde słowo. Myślała, że są bratnimi duszami. Na zawsze. Ale teraz... Wpatrywała się w swój szeroki uśmiech na zdjęciu. Zanim zdążyła uronić łzę, usłyszała znajomy dźwięk silnika na dole. Jej serce zamarło. Drzwi garażowe otworzyły się z łoskotem. Kroki na schodach. — Kochanie, wróciłem! — Głos Juliana dobiegł z dołu, radosny i swobodny. Panika ścisnęła pierś Elary. Pospiesznie wsunęła akt małżeństwa z powrotem do szuflady. Gorączkowo przetarła oczy i spróbowała przybrać normalny wygląd. Drzwi do sypialni wciąż były otwarte. Nie mogła pozwolić, by zobaczył walizkę. Kroki zbliżały się korytarzem. Julian pchnął drzwi, a jego twarz rozpromieniła się na jej widok. Bez ostrzeżenia objął ją ramionami od tyłu. Jego uścisk był niegdyś jej najbezpieczniejszą przystanią. Teraz Elara czuła jedynie mdłości podchodzące do gardła. Czuła na jego skórze obcy zapach. Słodki, waniliowy żel pod prysznic. Ewidentnie wykąpał się gdzieś indziej przed powrotem do domu. — Tęskniłaś za mną? — szepnął Julian cicho do jej ucha. W jego głosie pobrzmiewała leniwa satysfakcja, niczym u kota, który właśnie skończył posiłek. Mięśnie Elary napięły się. Powstrzymała chęć odepchnięcia go. Jej ciało było sztywne jak kamień. — Gdzie byłeś? — Przepraszam, skarbie. — Kłamstwo spłynęło z języka Juliana bez wysiłku. — Byłem wczoraj tak zajęty w pracy, że zasnąłem w biurze. Zupełnie przegapiłem naszą rocznicę. Wyjął z kieszeni marynarki wykwintne pudełko z biżuterią. — Ale zobacz, co ci kupiłem na przeprosiny. Otworzył pudełko z zamachem. W środku leżał kunsztowny diamentowy naszyjnik. Kamienie lśniły w świetle sypialni, rzucając tęczowe wzory na ściany. — Piękny, prawda? — Oczy Juliana błyszczały z dumy. — Odwróć się, założę ci go. Elara mechanicznie się odwróciła. Czuła się jak marionetka z odciętymi sznurkami. Palce Juliana przesunęły się po jej szyi, gdy zapinał klamerkę. Zimny metal przylgnął do jej skóry. Diamenty wydawały się ciężkie. Duszące. — Idealnie. — Julian cofnął się, by podziwiać swoje dzieło. Jego satysfakcja była oczywista. — Jutro wieczorem są urodziny dziadka. Cała rodzina Sterlingów tam będzie. Z tym naszyjnikiem na pewno będziesz najpiękniejszą kobietą na sali. — Muszę tam iść? — zapytała Elara. Jej głos brzmiał pusto nawet dla niej samej. Chciała tylko uciec. Być z dala od wszystkiego, co wiązało się z rodziną Sterlingów. — Oczywiście, że musisz. Jesteś moją żoną. — Julian spojrzał na nią z czymś, co wyglądało na szczere uczucie. Pochylił się, by ją pocałować, ale Elara szybko go odepchnęła. — Powinieneś najpierw wziąć prysznic — powiedziała, odwracając twarz. Julian skinął głową, pozornie niezrażony. — Dobry pomysł. Pracowałem cały dzień. Zabrał ubrania i skierował się do łazienki. Rozległ się szum prysznica. Para zaczęła przenikać pod drzwiami. Telefon Elary nagle zawibrował – powiadomienie. Zerknęła na ekran. Wiadomość na Facebooku. Krew ścięła się jej w żyłach. Na ekranie widniało zdjęcie. Kobieta mająca na szyi naszyjnik identyczny z tym, który miała na sobie Elara. Bladą skórę kobiety pokrywały malinki i zadrapania. Zdjęcie było wykadrowane tak, by pokazać tylko jej smukłą szyję i krągłość piersi. Pod zdjęciem widniała wiadomość, która sprawiła, że świat Elary legł w gruzach: [Ładnie wygląda ten naszyjnik? Wybrałam go specjalnie dla ciebie. Miałam go na sobie, kiedy kochaliśmy się wczoraj w nocy. Julian powiedział, że pięknie na mnie leży.]

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka