Julian stał bez wyrazu na środku szpitalnego korytarza, mierząc Cilliana zimnym spojrzeniem. Jego pięści były mocno zaciśnięte, a kłykcie zbielały z wysiłku. Stłumiony gniew wzbierał w jego piersi.
„Cillian, chcę wiedzieć, dlaczego wciąż pomagasz mojej żonie” – głos Juliana ociekał sarkazmem. „Najpierw w rodzinnej posiadłości, potem pomagając jej przeciwko mojej matce, a teraz osobiście przywożąc
















