W jednej chwili na twarzy Juliana pojawił się wyraźny, czerwony ślad dłoni, a pięć odbitych palców było szczególnie widocznych na jego bladej skórze. Zakrył uderzony policzek, patrząc na Elarę z niedowierzaniem, a w jego oczach natychmiast zapłonęła wściekłość.
– Naprawdę odważyłaś się mnie uderzyć?! – Głos Juliana poniósł się echem po pustym korytarzu szpitalnym, niosąc ze sobą szok i furię.
Elar
















