Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera

Autor: Imogen Fairfax

Rozdział 6
Autor: Imogen Fairfax
16 cze 2026
Julian delikatnie pomagał młodej kobiecie wyjść z kliniki położniczej. Oboje się uśmiechali, a ich twarze promieniały szczęściem. Elara natychmiast ją rozpoznała. To była kobieta ze zdjęć w tych anonimowych wiadomościach. W tym samym momencie kobieta dostrzegła Elarę stojącą jak wrytą na korytarzu. Jej oczy rozbłysły zaskoczeniem i czymś, co wyglądało na złośliwą satysfakcję. — O rany, czy to nie pani Sterling? — zawołała głośno. — Co za zbieg okoliczności, spotkać panią w szpitalu! Na dźwięk jej głosu Julian podniósł wzrok. Jego oczy napotkały oczy Elary po drugiej stronie korytarza. Całe jego ciało zesztywniało. Szybko zabrał rękę z ramienia kobiety, a na jego twarzy odmalowała się panika. — Elara! — Julian pośpieszył w jej stronę, a jego głos drżał z napięcia. — Dlaczego tu jesteś? Powinnaś odpoczywać w swoim pokoju! Podszedł do niej, mówiąc szybko: — Byłem na dole po twoje leki i przypadkiem wpadłem na Serafinę. To moja nowa sekretarka, jest w ciąży. Martwiłem się, że może upaść, więc pomogłem jej złapać równowagę. Wyjaśnienia wyrzucał z siebie w pośpiechu. Mimo klimatyzacji na jego czole pojawiły się krople potu. Wzrok Elary przeniósł się na lekko zaokrąglony brzuch kobiety. Poczuła, że jej oddech staje się płytki i ciężki, ale zmusiła się do zachowania pozornego spokoju. — Serafina — powiedziała powoli Elara. — Od kiedy jesteś w ciąży? Gdzie jest ojciec? Czy nie powinien być tutaj z tobą przy tak ważnej wizycie? Serafina pogładziła swój brzuch z wyraźną dumą. Słodki, pełen satysfakcji uśmiech rozlał się na jej twarzy. — Dopiero co się dowiedziałam, to drugi miesiąc. Ojciec nie mógł tu być, bo jest bardzo zajęty pracą, ale był absolutnie zachwycony, kiedy mu o tym powiedziałam. Mówiąc to, niemal promieniała. — Powiedział, że chce zapewnić mnie i dziecku najlepsze możliwe życie. Kupił mi już piękne mieszkanie w centrum i obiecał, że sformalizuje wszystko, gdy dziecko przyjdzie na świat. Każde słowo było jak nóż obracany w piersi Elary. Serafina kontynuowała głosem ociekającym fałszywą słodyczą: — Pani Sterling, ma pani wielkie szczęście, mając tak wspaniałego męża. Ale myślę, że mój chłopak jest równie niesamowity. Mówi mi, że od kiedy jestem w ciąży, stałam się jeszcze piękniejsza. Prawie nie może się odemnie oderwać. Przerwała, przechylając głowę z udawaną niewinnością. — Pani Sterling, ma pani chwilę? Jestem dziś wolna. Może zjedlibyśmy razem kolację? Mogłabym zaprosić ojca dziecka, żeby do nas dołączył. Wyzwanie w jej oczach było jednoznaczne. Wyraz twarzy Juliana spochmurniał. Posłał Serafinie ostrzegawcze spojrzenie. — Moja żona nie ma czasu. Serafino, jestem pewien, że twój chłopak na ciebie czeka. Nie pozwól mu się niepokoić. W jego głosie pobrzmiewała wyraźna odprawa i irytacja. Potem objął Elarę ramieniem, a jego dotyk był delikatny i pełen troski. — Kochanie, wciąż wracasz do zdrowia. Nie powinnaś spacerować po szpitalu. Pozwól, że odprowadzę cię do pokoju. Mówił tym samym opiekuńczym tonem: — To tylko sekretarka. Nie przejmuj się nią. Twarz Serafiny wykrzywiła się pod wpływem chłodnej odprawy w głosie Juliana. Jej oczy wypełniły się łzami, przez co wyglądała młodo i bezbronnie. — Masz rację. Poniosło mnie. Nie jestem godna jeść kolacji z panią Sterling. Otarła oczy wierzchem dłoni, wyglądając na szczerze zranioną. — Powinnam już iść. Mój chłopak będzie się zastanawiał, gdzie jestem. Z tymi słowami odwróciła się i odeszła, a jej ramiona lekko drżały. Przez twarz Juliana przemknął cień wahania. Przez moment wyglądał, jakby chciał pójść za nią, ale kiedy zauważył, że Elara uważnie go obserwuje, został na miejscu. Odwrócił się do Elary i pogłaskał ją czule po głowie. — Bądź grzeczna, dobrze? Mam kilka pilnych spraw w firmie. Poproszę Jaspera, żeby odwiózł cię do domu. Odpocznij, a wieczorem wpadnę sprawdzić, jak się czujesz. Jego głos był ciepły i kochający — ten sam ton, którego używał przez trzy lata małżeństwa. Gdy tylko Elara wróciła do swojej sali szpitalnej, jej telefon zawibrował. To była nowa wiadomość od Serafiny. Pierwszym zdjęciem był test ciążowy z dwiema wyraźnymi różowymi kreskami. Potem nadeszła seria wiadomości, od których ręce Elary zaczęły drżeć: [Elaro, wiem, że dziś to zrozumiałaś. To dziecko Juliana. Nie myśl, że kocha cię tak bardzo, jak sądzisz. Jeśli naprawdę by cię kochał, to co ja robię w jego życiu?] [Czy wiesz, jaką ma na moim punkcie obsesję? Co roku w twoje urodziny i waszą rocznicę, gdy tylko cię uśpi, przychodzi spędzić noc ze mną. Jest ze mną taki namiętny, taki dziki. Zużywamy całe pudełka prezerwatyw, a następnego dnia ledwo mogę chodzić.] [Kochaliśmy się w jego samochodzie, w jego biurze, a nawet w waszej sypialni, kiedy ciebie nie było. Robił ze mną rzeczy, o które założę się, że nigdy nie prosił ciebie. Czy on kiedykolwiek był z tobą naprawdę namiętny, Elaro? Czy może cały swój ogień zachowuje dla mnie?] Czytając te brutalne wiadomości, Elara poczuła, jak coś pęka w jej piersi. Jej dłonie drżały, gdy odkładała telefon. Wzięła głęboki, miarowy oddech, próbując stłumić burzę emocji, która groziła jej przytłoczeniem. Wieczorem Julian wrócił z eleganckim białym pudełkiem. W środku znajdował się mus truskawkowy z najdroższej francuskiej cukierni w mieście. Kiedyś był to absolutnie ulubiony deser Elary. — Kochanie, przyniosłem twoje ulubione ciasto — powiedział ostrożnie Julian, obserwując jej twarz w oczekiwaniu na reakcję. — Lekarz powiedział, że wciąż jesteś słaba i musisz jeść więcej słodyczy, żeby nabrać sił. Otworzył pudełko z rozmachem, ukazując delikatny różowy deser. W przeszłości Elara zaklaskałaby z zachwytu na widok tego ciasta. Mówiła wtedy, że jest niemal zbyt piękne, by je zjeść. Ale teraz na sam widok żołądek podszedł jej do gardła. Podniosła mały srebrny widelczyk i wzięła mechaniczny kęs. Przesłodzony smak osiadł w jej ustach niczym klajster. Nie mogła go przełknąć. Bez słowa Elara wstała i wyrzuciła całe pudełko z ciastem do kosza na śmieci. Piękny deser wylądował na dnie z głuchym odgłosem. Julian gapił się na nią w szoku. — Elara, co z tobą nie tak?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Rozwodzę się z niewiernym mężem, by poślubić jego wujka miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka