ADELINE
– Żeby wręczyć mu osobiste zaproszenie. Może mógłby zabrać swoją prawdziwą dziewczynę jako osobę towarzyszącą.
Ach.
To słowo grzęźnie mi w gardle, a ucisk w klatce piersiowej w końcu nabiera sensu.
Oczywiście.
Oczywiście, że nie przyjechał tu dla mnie.
Byłam tak desperacko spragniona pocieszenia i choćby pozorów uczucia, że ja…
Boże, czuję się idiotycznie, że w ogóle brałam to pod uwagę, ż
















