BRIONY
Kątem oka widzę Reida kierującego się w stronę Adeline, ale mój wzrok ani drgnie.
Solène.
Stoi tam, jakby to ona była tą pokrzywdzoną — z szeroko otwartymi oczami, drżąca, jakby nagle trafiła na scenę, o której istnieniu nie miała pojęcia.
Zastanawiam się, ile nocy aktorki takie jak Sienna Blair spędziły przed lustrem, próbując doprowadzić do perfekcji właśnie ten wyraz twarzy. Bezbronność.
















