ADELINE
Krew odpływa mi z twarzy tak szybko, że kręci mi się w głowie.
Pracownik salonu podbiega, przyciągnięty moim krzykiem, w jego oczach już tli się panika. Wciąż zataczam się do tyłu, pierś mi faluje, a tętno huczy w uszach.
— Tam jest mężczyzna — wyduszam, wskazując w stronę toalety — w damskiej łazience... ma nóż. Scyzoryk... on... był ubrany jak... — Nie jestem w stanie nawet dokończyć zda
















