ADELINE
Kiedy w końcu się budzę, jesteśmy już w Chicago.
Mrugam powiekami, próbując rozproszyć senną mgłę, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że—
Jestem zdecydowanie zbyt blisko Reida.
W zasadzie to jestem do niego przyklejona.
Policzek mam na jego ramieniu, dłoń spoczywa gdzieś w okolicy jego klatki piersiowej, a — o Boże — jego ramię jest niedbale przerzucone przez moje kolana, jakby po prostu t
















