REID
– Ludzie w krzakach pewnie uznaliby za dziwne, gdybyśmy nie poszli na diabelski młyn, co? – mówię lekkim tonem.
Adeline mruczy coś pod nosem, zerkając dyskretnie przez ramię, ale robi to na tyle wyraźnie, że widać, iż ich dostrzegła.
A więc wcześniej ich nie zauważyła.
Jej grymas się pogłębia, ale wzrusza ramionami. – Cóż, żyję po to, by zawodzić oczekiwania.
Wybucham śmiechem. Oczywiście, że
















