Ignoruję Briony, a przynajmniej się staram. Ale bardzo trudno jest zachowywać się normalnie, gdy wciąż czuję na sobie dłonie Reida niczym fantomowy dotyk.
Potrzebuję odwrócenia uwagi. Szybko.
Płynę więc w stronę fotela Briony, sięgając do krawędzi, by ją wywrócić.
— Nawet nie próbuj — ostrzega, unosząc okulary na tyle, by posłać mi mordercze spojrzenie.
Uśmiecham się szeroko. — Masz rację. Nie chc
















