BRIONY
Rozmowa się kończy, a ja wmuszam się w sportowy stanik i joggery jednej z marek, które reklamuję. Narzucam czapkę z daszkiem, mając nadzieję, że bije od niej komunikat: „trzymaj się z daleka”.
Spoiler: wcale nie bije.
Zanim zdążę złapać piwo w puszce i skierować się w stronę siłowni, słyszę już zbyt wiele „Cześć Briony!” i zdecydowanie zbyt wiele „Gdzie jest Solène?”.
Udaję, że nic nie słys
















