ADELINE
W końcu znajdujemy stół do cymbergaja — wciśnięty między fotobudkę a migoczącą ścianę flipperów. Po całkowitym zmiażdżeniu Reida (i świętowaniu tego, jakbym właśnie zdobyła złoty medal olimpijski), zaczynam znowu czuć się sobą.
Przechodzimy od gry do gry — symulatory wyścigów, uderzanie kreta, ta niedorzeczna zabawa w krojenie owoców — a w przerwach przystajemy. Obserwujemy grających ludzi
















