ADELINE
Natychmiast przechodzę do defensywy, na moment zapominając, że jeśli ten wiszący w chmurach kosz postanowi się przechylić, spadnę na pewną śmierć. – Czy ty poważnie próbujesz obwinić mnie za swoje błędy?
Kąciki jego ust drgają. – Nie śmiałbym. Naprawdę. – Próbuje się nie zaśmiać, ale marnie mu to wychodzi – ramiona mu się trzęsą, a usta wykrzywiają, jakby dławił się uśmieszkiem.
– Poza tym
















