Udawany związek z idolem mojego byłego

Udawany związek z idolem mojego byłego

Autor: Marco Berger

2
Autor: Marco Berger
6 cze 2026
Minęło sześć miesięcy, odkąd Brooks mnie zostawił. Na początku nie radziłam sobie najlepiej. Wyrzucił mnie, a ja nie miałam dokąd pójść, dopóki Katya, moja najlepsza przyjaciółka, nie zarezerwowała mi pierwszego lotu do Nowego Jorku i nie zmusiła, bym u niej zamieszkała. Spędzałam noce, koczując na jej kanapie i płacząc w łazience, gdy ona była w pracy. Przez całe tygodnie ignorowałam małą piekarnię – nazwałyśmy ją z Katyą „Aksamitnym Okruchem” po tym, jak pewnej nocy na studiach upiłyśmy się w sztok i doznałyśmy czegoś, co ona nazwała szalonym objawieniem – którą Brooks otworzył dla mnie, gdy dostał swoją pierwszą wypłatę z NHL. Nie potrafiłam zmusić się do wejścia do środka. W końcu Katya straciła cierpliwość. Nazwała mnie leniem kanapowym, stwierdziła, że marnuję łzy na „dupka i palanta”, i zaciągnęła mnie z powrotem do pracy. Oduczenie się nawyków z dziesięciu lat nie było łatwe. W niektóre noce wciąż łapię się na tym, że wpatruję się w telefon, czekając na wiadomość, która nigdy nie nadejdzie. Czekając, aż Brooks powie, że popełnił błąd. Że chce, bym wróciła. Ale on nigdy tego nie robi. Nawet w moich snach. Jest piątek, a ja jestem w piekarni. Sezon zasadniczy zaraz się zaczyna. Wiem o tym, bo miesiące temu wykułam harmonogram Brooksa na pamięć. Wtedy planowałam swoje dni pod jego grafik, upewniając się, że będziemy mieli czas dla siebie. Teraz jedynym powodem, dla którego śledzę hokej, jest Katya. Ostatnio była wyjątkowo zajęta. Jest menedżerką PR w NYC Sentinels. To była ulubiona drużyna Brooksa. Zawsze marzył, by zostać tam wybranym w drafcie. Zamiast tego trafił do Chicago Frost. To był dla nas trudny czas. Był o to tak wściekły, że wyżywał się na mnie. Kosztowało mnie to mnóstwo sił, by nasz związek całkowicie się nie rozpadł. Odpędzam to wspomnienie i wyjmuję drugą partię ciastek z pieca. Gdy tylko je odstawiam, dzwoneczek nad drzwiami dzwoni, wywołując uśmiech na mojej twarzy. Państwo Sullivan mieszkają po drugiej stronie ulicy. Wpadają tu co rano po ciastka, a ja zawsze dbam o to, by mieć dla nich coś ekstra. – Dzień dobry, panno Beaumont! – Willow, ich córeczka, uśmiecha się do mnie szeroko, prezentując brak dwóch przednich zębów. Trzyma ojca za rękę, wymachując nią tam i z powrotem. Moje serce mięknie. – Dzień dobry, Willow. Panie Sullivan. Dzisiaj tylko państwo we dwoje? Pan Sullivan potakuje z uśmiechem. – Żona urodziła wczoraj. Przyszliśmy po słodkości dla niej. Specjalnie prosiła o pani pączki. Pani Sullivan była w ciąży od wieczności, a przynajmniej tak mi się wydawało. W rzeczywistości trwało to około dwunastu miesięcy. Zwykle siedziała w mojej piekarni, patrząc, jak piekę i narzekając, jak bardzo jest ciężka i zmęczona. Chciała tylko zdrowego, szczęśliwego dziecka. Lekarze twierdzili, że tak długa ciąża jest nietypowa, ale nie ma się czym martwić. Słysząc nowinę, nie mogłam powstrzymać radości. Wydałam z siebie pisk, a Willow zachichotała. – Gratulacje! Tak się cieszę! – promieniałam. – Już pakuję pączki. Zrobiłam też babeczki! To prawie tak, jakbym wiedziała, że wydarzy się coś dobrego! Willow skinęła głową z entuzjazmem. – Mam teraz braciszka! Jest strasznie czerwony i niezbyt ładny, ale mama mówi, że wszystkie bobasy tak wyglądają. – To niezbyt miłe, Willow – upomina ją łagodnie pan Sullivan, podczas gdy ja szybko pakuję babeczki, pączki i kilka świeżych ciastek dla pani Sullivan. – Ale to prawda! – Willow dąsa się, krzyżując rączki na piersi. Zwraca się do mnie po wsparcie. – Panno Beaumont, niech pani powie tacie, że to prawda! Podaję paczkę panu Sullivanowi, a potem kładę rękę na biodrze i mierzwię włosy Willow. – Zgadzam się z twoim tatą. Może i jest trochę czerwony, ale to wciąż twój brat. Jako starsza siostra masz teraz zadanie go chronić. Zwłaszcza przed ludźmi, którzy gadają o tym, jaki jest czerwony. Willow wypuszcza gwałtownie powietrze. – To będzie strasznie trudne. Pan Sullivan śmieje się cicho. – Witaj w świecie starszych sióstr. Uśmiecham się, patrząc na nich. Takie chwile przypominają mi, że nie wszystkie związki się rozpadają. Niektóre rodziny naprawdę pozostają szczęśliwe. Ale z jakiegoś powodu żaden z moich związków nigdy nie trwa długo. Nieważne, jak wiele z siebie daję, to nigdy nie wystarcza. Macham Sullivanom na pożegnanie, a ich szczęście unosi się w powietrzu niczym zapach świeżo upieczonych ciastek. Chciałam tego, co oni – rodziny, która o siebie dba. Ale po tym, co zrobiłam siedem lat temu, wiedziałam, że nie mam rodziny, do której mogłabym wrócić. Rodzice nie dzwonili od miesięcy. Siostra ledwie zauważa moje istnienie. Kiedyś mniej bolało, gdy wmawiałam sobie, że na to zasłużyłam. Że to po prostu cena moich błędów. I nieważne, jak wiele straciłam, myślałam, że zawsze będę miała Brooksa. Ale nawet w tym poniosłam klęskę. Byłam żałosna. Nie potrafiłam być nawet kobietą, z którą Brooks chciałby się ożenić. Wszystko, czego dotknęłam, rozpadało się w drobny mak, a ja nie mogłam nic zrobić, by to powstrzymać. Telefon dzwoni, a szybkie spojrzenie na ekran mówi mi, że to Kat. Ucisk w piersi zelżał w chwili, gdy usłyszałam jej głos. – Nie leżysz na mojej kanapie, co? – pyta tonem tak sceptycznym, że wybucham śmiechem. – Nie, Kat. Jestem w piekarni. Upiekłam ci nawet ciastka. W tej samej chwili dzwoneczek nad drzwiami dzwoni i do środka wchodzi Katya, unosząc telefon z triumfalnym uśmiechem. – No, dzięki Bogu za drobne pomyślności. Katya i ja jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami od pierwszego roku studiów. To był dla mnie trudny czas. Pojechałam za Brooksem na studia do Nowego Jorku, bo mnie o to poprosił, ale ciężko było mi się odnaleźć. Nigdy nie lubił, gdy miałam zbyt wielu przyjaciół, więc nie byłam przyzwyczajona do posiadania kogoś innego niż on, na kim mogłabym się oprzeć. Wtedy poznałam Kat na zajęciach z historii sztuki. Nie mogła znieść Brooksa, a ja kiedyś nienawidziłam jej za to. Ale z jakiegoś powodu i tak przy mnie została. Jest zabójczo piękna – ma platynowe blond włosy, leśnozielone oczy i długie nogi, za którymi każdy się ogląda. Jest moim całkowitym przeciwieństwem pod każdym względem. Jej skóra jest niesamowicie blada, moja ma ciepły, brązowy odcień. Jej włosy są proste jak druty, moje to gąszcz loków. Ona ma krągłości we wszystkich właściwych miejscach, podczas gdy ja zawsze miałam kompleksy na punkcie swoich niemal nieistniejących kształtów. Jej oczy są uderzające, a moje po prostu... brązowe. Przy niej wyglądam jak szara myszka. I nie chodzi tylko o wygląd, ale i o osobowość. Kiedy powiedziała Brooksowi, że zamierza zostać menedżerką PR w klubie hokejowym, wyśmiał ją prosto w twarz i stwierdził, że marnuje czas. Teraz robi dokładnie to, co kocha, podczas gdy ja wciąż tkwię w miejscu, zastanawiając się, w jakim kierunku zmierza moje życie. Zanim zaczęłam chodzić z Brooksem, marzyłam o prowadzeniu galerii sztuki, ale on uważał, że to nie jest wystarczająco dobre. Kocham pieczenie i tę piekarnię, ale czasami nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kupił mi ją tylko po to, by mieć pewność, że będę robić dokładnie to, czego on chce. Kat podchodzi, obejmuje mnie ramionami i obsypuje pocałunkami, co wywołuje u mnie chichot. Zawsze była taka wylewna. To urocze. Nagle czuję, jak opiera się ciężko o moje plecy z westchnieniem. – Nigdy nie uwierzysz, co się stało.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

2 – Udawany związek z idolem mojego byłego | Czytaj powieści online na beletrystyka