Punkt widzenia Sienny
Chłodne powietrze w pokoju zdawało się balsamem dla mojej skóry, gdy intensywność wszystkiego zaczęła zanikać, pozostawiając mnie z poczuciem miękkości i bezbronności. Donato, Emilio i Lorenzo nie zostawili mnie jednak od razu samej sobie, bym mogła zaczerpnąć tchu — krążyli wokół mnie, a ich dłonie były teraz delikatne, oczy zaś łagodne, pełne mieszanki dumy i czegoś głębsze
















