Punkt widzenia Sienny
Pokój był przesycony gorącem — zarówno od przyćmionego światła, które rzucało głębokie cienie na ściany, jak i od ich oczu, które mnie obserwowały i pochłaniały.
Czułam ich obecność niczym grawitację. Ciężką. Nieuniknioną.
Dłonie Lorenzo pewnie spoczywały na mojej talii, trzymając mnie w miejscu, podczas gdy Donato stał przy moim boku, a jego dłoń luźno oplatała mój nadgarste
















