Punkt widzenia Sienny
Cisza w pokoju była gęsta. Elektryzująca. Jak ten krótki moment tuż przed tym, zanim błyskawica rozdziera niebo.
Stałam przed nimi — naga, bez tchu, płonąca. Przyćmione światło malowało ich twarze głębokimi cieniami i miękkim złotem, nadając im niemal nieziemski blask. Rozpierali się na kanapie jak królowie, nie spuszczając ze mnie wzroku. Obserwowali. Czekali.
Spojrzenie Lor
















