Klub nie przypominał niczego, co widziałam wcześniej. To nie było po prostu miejsce — to był zupełnie inny świat. Powietrze było gęste od gorąca, przesycone subtelną wonią skóry i drogich wód kolońskich. Przygaszone czerwone i złote światła kąpały wszystko w zmysłowym blasku, migocząc na lustrzanych ścianach i wypolerowanych podłogach. Ciche jęki i sporadyczne, ostre komendy unosiły się w przestrz
















