Perspektywa Sienny
Obudziłam się, czując ciepło. Takie prawdziwe, głębokie ciepło. Rodzaj gorąca, który sprawiał, że chciałam zatopić się w nim jeszcze bardziej i nigdy go nie opuszczać. Wszystko pachniało korzennymi przyprawami, skórą i czymś, co niezaprzeczalnie należało do Lorenza. To było kojące w sposób, do którego nie byłam przyzwyczajona. Bezpieczne. Pewne. A potem dotarło do mnie, dlaczego
















