Z perspektywy Sienny
W pokoju panowała gęsta cisza, przerywana jedynie cichym szumem naszych oddechów. Ten pocałunek był iskrą — trzaskającym napięciem, które jednocześnie mnie ukoiło i zaniepokoiło. Czułam ich dłonie na sobie, stabilizujące mnie, przywracające mi grunt pod nogami, ale nie chodziło tylko o fizyczny kontakt. Chodziło o coś głębszego. Coś surowego. Nie przepraszali tylko słowami; po
















